Sport.pl

Ekstraklasa: Jirsak o kadrze nie myśli

- Ja do kadry? Rozgrywającym jest Tomas Rosicky, ja muszę wywalczyć miejsce w pierwszym składzie Wisły - twierdzi Tomas Jirsak. W sobotę Polska gra w Pradze z Czechami.
Ostatnie dwa mecze Jirsak zaczynał w podstawowej jedenastce Wisły. Z Polonią Warszawa zaliczył asystę, w piątek przeciwko Śląskowi był jednym z lepszych zawodników. Wszystko wskazuje więc na to, że Czech zastąpi Radosława Sobolewskiego, który z powody kontuzji nie zagra do końca roku. Na grę w reprezentacji Jirsak ma jednak bardzo małe szanse, bo od przeprowadzki do Krakowa żaden z selekcjonerów nie zjawił się na meczu Wisły.

Jego notowań nie poprawia też kryzys w czeskiej piłce. W 1996 r. Czesi byli wicemistrzami Europy, osiem lat później dotarli do półfinału. Grali też na ostatnim mundialu, ale ich wyjazd na mistrzostwa świata do RPA stoi pod sporym znakiem zapytania (mają punkt więcej od Polaków).

Piotr Jawor: Wydawało się, że kontuzjowanego Radosława Sobolewskiego zastąpi Mauro Cantoro, tymczasem trener Maciej Skorża postawił na pana.

Tomas Jirsak: Jestem zadowolony ze zwycięstwa. W grze muszę coś jeszcze poprawić, ale najważniejsze, że nie dajemy się dogonić rywalom w tabeli. Trener przed meczem powiedział mi, bym większą uwagę zwrócił na obronę i asekurację. Starałem się pomagać Juniorowi Diazowi, ale odkąd Śląsk grał w dziesiątkę [Piotr Celeban w 25. minucie dostał czerwoną kartkę], to w środkowej strefie zrobiło się więcej miejsca.

Wisła zapłaciła za pana ponad 700 tys. euro. Czy czuje pan, że po kontuzji Sobolewskiego właśnie teraz przychodzi najlepszy moment na spłacenie tych pieniędzy?

- Chcę pokazać, że mogę coś wnieść do drużyny. Do tego potrzebuję jednak kilku meczów.

W sobotę Polska zagra w Pradze z Czechami.

- Polacy będą chcieli się pokazać przez nowym selekcjonerem, a ciągle macie matematyczne szanse na awans. Wiem jednak, że moi rodacy zrobią wszystko, by zwyciężyć.

Macie punkt więcej od Polski i zdecydowanie większe szanse na awans na mistrzostwa świata.

- Niedawno czytałem wywiad z trenerem Ivanem Haszkiem. Mówił, że awans jest w naszym zasięgu, ale przestrzegał, że przeciwko Polakom musimy zagrać lepiej niż w ostatnich spotkaniach. Zwycięstwo da nam duże nadzieje i w spotkaniu z Irlandią powinno być już łatwiej.

Kiedyś nie obawialibyście się meczu z Polakami. Nie wydaje się panu, że czeska piłka przechodzi kryzys?

- Taka sytuacja jest chyba w kilku krajach. Odeszło paru doskonałych piłkarzy, jak Pavel Nedved czy Karel Poborsky. Na tych zawodnikach była oparta kadra, bo to piłkarze z ogromnym charakterem. Powoli jednak reprezentacja się odbudowuje, choć ciągle brakuje w niej kilku zawodników. Za dwa, trzy lata możemy mieć naprawdę mocny skład.

Po porażce z Polakami atmosfera w czeskiej kadrze była kiepska. Jaka jest teraz?

- Dużo lepsza, bo pod wodzą nowego trenera radzimy sobie dobrze. Szkoleniowiec ustawia zespół ofensywnie, ale ocena jego pracy i tak będzie zależała od tego czy awansuje do MŚ.

A trener Haszek nie szuka rozgrywającego?

- Na pewno nie, bo ma Tomasa Rosickiego. Pytanie tylko w jakiej jest formie. Ja o kadrze nie myślę. Na razie. Interesuje mnie tylko Wisła.

Więcej o: