Sport.pl

Łobodziński: Nic mi nie wiadomo o korupcji

- Nic mi nie wiadomo o propozycjach korupcyjnych - powiedział przed wrocławskim sądem reprezentant Polski Wojciech Łobodziński, były piłkarz Zagłębia Lubin. Doszło też do konfrontacji byłego prezesa klubu Jerzego F. i byłego zawodnika Grzegorza N., podczas której N. potwierdził, że były prezes organizował w klubie proceder korupcyjny.
Przed sądem we Wrocławiu Łobodziński składał zeznania. Przypomnijmy, że sprawa dotyczy ustawienia meczu piłkarskiego pomiędzy Polarem Wrocław i Zagłębiem Lubin oraz fikcyjnych list z premiami, które podpisywali piłkarze lubińskiego klubu. Pieniądze z tych premii miały być przeznaczone na ustawienie spotkań w rundzie wiosennej sezonu 2003/2004.

Wiosną 2004 roku w II lidze Polar przegrał z Zagłębiem 0:4. Co najmniej dwóch piłkarzy wrocławskiego klubu - Jacek S. oraz Tomasz R. miało przyjąć za ustawienie tego spotkania łapówkę nie mniejszą niż 25 tys. zł od przedstawicieli Zagłębia. W zbiórce pieniędzy na łapówkę miał uczestniczyć też napastnik Zagłębia Zbigniew M.

Łobodziński miał się odnieść przed sądem do tamtych wydarzeń. - Nic mi nie wiadomo o propozycjach korupcyjnych - powiedział. - Podpisywałem jakieś listy, które do szatni przynosił jeden z piłkarzy, ale do końca nie wiedziałem, co to za listy. W szatni podpisywało się różne papiery. Na moje konto wpływały premie za wygrane mecze, ale nigdy nie sprawdzałem, czy kwoty zgadzają się z tym co podpisałem. Dopiero teraz mam więcej wiedzy na ten temat - zakończył.

Przed wrocławskim sądem doszło też do konfrontacji pomiędzy byłym prezesem Zagłębia Jerzym F. i byłym piłkarzem tego klubu Grzegorzem N.

Według zeznań, jakie we wrocławskiej prokuraturze złożyli N. i inni byli zawodnicy lubińskiej jedenastki, to właśnie Jerzy F. przed rundą rewanżową sezonu 2003/2004 wezwał do siebie kapitana Zagłębia Andrzeja S. a także Grzegorza N. i poinformował, że w klubie zostanie utworzona lewa kasa na kupowanie meczów. Andrzej S. potwierdził to niedawno przed sądem. Jemu też postawiono zarzuty, podobnie jak Grzegorzowi N.

Grzegorz N. twardo potwierdził swoje zeznania ze śledztwa przed wrocławskim sądem: - To Jerzy F. zorganizował spotkanie z niektórymi zawodnikami Zagłębia. Poinformował, że pieniądze z naszych premii będą przeznaczane na ustawianie meczów. Przed meczem, z Polarem Wrocław dostarczył mi i Andrzejowi S. 25 tysięcy na kupno tego spotkania, a my przekazaliśmy te pieniądze zawodnikom Polaru, Tomaszowi R. i Jackowi S. Kontakt z piłkarzami Polaru umożliwił nam Ireneusz K. [też postawiono mu zarzuty, w sezonie 2003/2004 grał w Zagłębiu, dziś występuje w Polonii Bytom - przyp. red.]

Jerzy F. po tych słowach był wyraźnie zbity z tropu. Drżącym głosem odpowiedział jednak, że to nie prawda: - Ja oficjalnego spotkania z zawodnikami nie miałem. Jestem zaskoczony tym, co tu słyszę, bo w Zagłębiu system premiowania był jasny i przejrzysty. Nie było mowy o żadnych dodatkowych listach. Nie wiem skąd się biorą te kwoty i nigdy nie uczestniczyłem w ustawianiu meczów.

Jerzego F. zatrzymano latem 2007 roku i postawiono korupcyjne zarzuty, które dotyczą właśnie sezonu 2003/04. Przed tamtymi rozgrywkami jego nominację na prezesa klubu przeforsowali ówczesny przewodniczącym rady nadzorczej Zagłębia i szef Dolnośląskiego Sądu Partyjnego SLD Andrzej Krug (wówczas także wiceprezes KGHM) oraz członek rady nadzorczej Zagłębia, poseł SLD i przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego Ryszard Zbrzyzny. Zadaniem Jerzego F. był awans Zagłębia do ekstraklasy. Sezon zakończył się sukcesem, ale śledztwo prokuratury ujawniło, że Zagłębie ustawiło w rozgrywkach wyniki co najmniej dziewięciu meczów. Na łapówki wydano kilkaset tysięcy złotych.

Zarzuty korupcyjne dla byłych piłkarzy Pogoni Szczecin »


Więcej o: