Transfery. Fulham nie dla Brożka

- Tak myślałem, że z transferu nic nie wyjdzie. Co pół roku mam odchodzić z Wisły, a cały czas jestem w Krakowie - mówi Sport.pl Paweł Brożek. Relacja prosto ze zgrupowania kadry przed sobotnim meczem z Irlandią Północną.
Ekstraklasa.tv: Gol Brożka w meczu z Jagiellonią - wideo »

To już pewne: dwukrotny król strzelców polskiej Ekstraklasy zostaje w Wiśle przynajmniej do końca roku. Londyńskie Fulham, zamiast Polaka, kupiło jego rówieśnika ze Szwecji - Davida Elma. A jeszcze w poniedziałek z Londynu płynęły informacje, że Fulham wyłoży w ostatniej chwili dwa miliony euro za 26-letniego napastnika.

- Ja już się nie ekscytowałem, gdyby Fulham mnie naprawdę chciało, kupiłoby przed sezonem, a nie w ostatniej chwili - mówi Brożek. - Teraz nie miałem żadnych sygnałów z Wisły, że coś się dzieje. Rozmowy były, ale wcześniej, i to dość zaawansowane. Byłem już przygotowany do wyjazdu, ale zostaję. Co pół roku ponoć mam odchodzić z Wisły, a cały czas w niej jestem. I nie narzekam. Mam czteroletni kontrakt z krakowskim klubem i 26 lat, więc jeszcze chwilę mogę poczekać z wyjazdem. Może uda mi się dogonić Kazimierza Kmiecika, najskuteczniejszego strzelca Wisły w historii?

Na razie Brożek strzelił w tym sezonie dwa gole. - Mało, wiem. Na początku nie byłem w dobrej formie, wpływ na to miało odpadnięcie z pucharów i rozmowy o transferze. Byłem trochę rozkojarzony, poza tym zmieniłem styl grania. Już nie stoję i nie czekam w polu karnym, tylko wracam do środka, pomagam kolegom w defensywie. Dwumeczu z Levadią nie ma co wspominać, ten zespół miałby problemy z utrzymaniem się w Ekstraklasie. Odpadnięcie z nimi to był wypadek przy pracy, który już nigdy się nie powtórzy. Byliśmy wtedy nieprzygotowani mentalnie i fizycznie. No i nieskuteczni.

Po odpadnięciu z eliminacji Ligi Mistrzów z mistrzem Estonii Wisła nie ma sobie równych w polskiej lidze. Po pięciu kolejkach ma pięć punktów więcej niż Legia i aż o osiem wyprzedza Lecha. - Nie spodziewałem się tego - mówi Brożek. - Życzyłbym sobie, abyśmy tak jak dwa lata temu zapewnili sobie tytuł już zimą, ale chyba się nie uda. Bardzo ciekawa będzie kolejka po meczach reprezentacji. My gramy z Lechią w Gdańsku, Lech jedzie do Białegostoku na spotkanie z Jagiellonią, a Legia zmierzy się we Wrocławiu ze Śląskiem.

Na razie przed wiślakiem dwa spotkania o punkty w eliminacjach MŚ. Ma w nich być napastnikiem numer jeden.