Wisła mistrzem Polski? Najlepsze osiągnęcie w XXI wieku

Tak efektownie sezonu nie zaczęła żadna drużyna na szczeblu centralnym. Wisła zanotowała pięć zwycięstw z rzędu, a w XXI wieku po takim starcie zawsze sięgała po mistrzostwo.
Stwórz drużynę i Wygraj Ligę! »
By znaleźć zespół, który równie efektownie wystartował w polskich rozgrywkach, trzeba cofnąć się aż do czwartego poziomu. Punkty tracili już liderzy pierwszej i drugiej ligi, a dopiero w trzeciej pięć pierwszych meczów wygrał Górnik Wałbrzych i Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie (liderzy grupy dolnośląsko-lubuskiej). - Bardzo cieszymy się z takiego początku, ale najgłupszą rzeczą, jaką moglibyśmy teraz zrobić, byłoby, gdybyśmy osiedli na laurach - mówi Maciej Skorża, trener Wisły.

Sobotnim zwycięstwem szkoleniowiec wyrównał najlepsze osiągnięcie Wisły w XXI wieku. Równie udany start miał tylko Henryk Kasperczak w sezonie 2004/05. Wygląda jednak na to, że krakowianie nie potrafią połączyć mocnego uderzenia ligowego z grą w europejskich pucharach, bo Skorża w tym sezonie odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów z Levadią Tallin, a pięć lat temu Kasperczak nie dał rady w Pucharze UEFA Dinamo Tbilisi. - W lidze chcemy zwyciężać aż do końca sezonu, by odzyskać zaufanie, które wiadomo kiedy straciliśmy - przyznaje Paweł Brożek, napastnik mistrzów Polski.

Najlepszy start w tym stuleciu należy jednak do Legii Warszawa, która dwa lata temu pod wodzą Jana Urbana wygrała siedem meczów z rzędu, ale później zupełnie spuściła z tonu i skończyła rozgrywki z 14 (!) punktami straty do Wisły. Z kolei krakowianie, odkąd w klub zainwestował Bogusław Cupiał, tylko raz wypuścili z rąk tak udany początek. Na ogół wystarczały już cztery zwycięstwa z rzędu, by sięgnęli po tytuł. Jednak dziesięć lat temu zwyciężyli na starcie pięć razy, ale rozgrywki wygrała Polonia Warszawa.

Gdyby nie błąd i pech bramkarza Mariusza Pawełka, Wisła byłaby także jedyną drużyną w lidze bez straty bramki. Pierwszego gola sezonu krakowianie stracili w Lubinie po fatalnym błędzie Pawełka (gol z ponad 40 m), a drugiego z Jagiellonią. Tym razem bramkarz Wisły zrobił wszystko, co mógł, ale i tak w protokole został zapisany jako strzelec bramki. Piłka po uderzeniu Remigiusza Jezierskiego trafiła w słupek, a następnie uderzyła w plecy Pawełka i wpadła do siatki. - Nie jestem załamany i nie zamierzam się tym golem przejmować. Zabrakło mi po prostu szczęścia - podkreślał 28-letni bramkarz.

Po tym trafieniu krakowian czekało jeszcze dziesięć minut nerwów, bo mimo zdecydowanej przewagi wcześniej strzelili tylko dwa gole. Pierwszy był niewiele mniej kuriozalny od bramki dla Jagiellonii. Z piłką minął się bramkarz Rafał Gikiewicz i w polu karnym powstało ogromne zamieszanie. Futbolówka w końcu wylądowała pod nogami Juniora Diaza, który wpakował ją do siatki. Przypadku nie było już przy drugim golu, gdy Paweł Brożek przymierzył z ok. 18 metrów. - Prowadzimy 2:0 i zamiast strzelić kolejną bramkę, tracimy gola i przy pechu mogło skończyć się nawet remisem. To musi być dla nas nauczka - przyznał Skorża.

Spotkanie zupełnie nie wyszło Tomaszowi Frankowskiemu. Napastnik Jagiellonii kilka razy został ostro potraktowany przez byłych kolegów. Nie miał żadnej sytuacji i po godzinie opuścił boisko. Żegnały go brawa, ale 35-letni zawodnik nie spojrzał w stronę trybun, nie poszedł na ławkę rezerwowych, tylko zniknął w szatni. - Nie zawsze gra się rewelacyjnie i nie zawsze zdobywa bramki. Zrobimy wszystko, by odbudować Tomka na następne spotkanie - zaznaczył Michał Probierz, trener Jagiellonii.

Pierwsze pięć meczów mistrzów Polski w XXI wieku:

2008/09 - Wisła, 10 pkt

2007/08 - Wisła, 13 pkt

2006/07 - Zagłębie, 8 pkt

2005/06 - Legia, 6 pkt

2004/05 - Wisła, 15 pkt

2003/04 - Wisła, 12 pkt

2002/03 - Wisła, 8 pkt

2001/02 - Legia, 7 pkt

2000/01 - Wisła, 10 pkt