Sport.pl

Robert Warzycha: Łatwiej miałby w Manchesterze

Fulham zrezygnowało z transferu Pawła Brożka. Napastnik Wisły nie przerwie więc czarnej passy polskich napastników w Premier League. - Nie myślałem, że to będzie trwało aż tak długo - przyznaje Robert Warzycha, ostatni Polak, który strzelił gola w tej lidze
Warzycha trafił do siatki 17 lat temu. W Evertonie w 72 meczach strzelił sześć goli. Do tego klubu przyszedł z Górnika Zabrze. Później grał w węgierskim MSC Pecs i Honvedzie Budapeszt oraz Columbus Crew. Kilka miesięcy temu został pierwszym trenerem tego zespołu i w Stanach Zjednoczonych radzi sobie zdecydowanie lepiej niż polscy piłkarze w Anglii: bramkarze są rezerwowymi, a napastnicy Grzegorz Rasiak i Marek Saganowski występują w trzecioligowym Southampton i pewnie już nie dostaną szansy zdobycia gola w Premier League.

Rozmowa z Robertem Warzychą

Piotr Jawor: Trochę czasu minęło od ostatniej bramki Polaka w Premier League.

Robert Warzycha: To prawda, choć liczyłem, że na Wyspach będzie grało więcej polskich piłkarzy, a wtedy o gola byłoby zdecydowanie łatwiej. Był Grzesiek Rasiak, Marek Saganowski i Ebi Smolarek, ale żadnemu nie udało się trafić.

Na którego liczył Pan najbardziej?

- Myślałem o Rasiaku, ale gdy przeszedł do Tottenhamu, to akurat miał kompletny spadek formy. Zresztą drużyna też prezentowała się kiepsko, cały czas grała długą piłką i wyglądało to niezbyt ciekawie. Rasiak miał parę sytuacji, raz nawet sędziowie nie uznali mu bramki. Saganowski też mógłby sobie poradzić w Premier League. Podobnie jak Smolarek, choć nie jest zbyt silny, ale nadrabia sprytem. Trzeba mieć jednak do niego cierpliwość.

Szansę na przejście do Fulham miał Paweł Brożek.

- W Polsce strzela regularnie około 20 bramek, ale trzeba pamiętać, że gra w najlepszym klubie w kraju i dzięki temu ma dużo sytuacji. Fulham nie należy do angielskiej czołówki, więc o okazje jest trudniej. Nie to co w Manchesterze, Arsenalu czy Liverpoolu, gdzie napastnicy mają po kilka szans.

Jaki typ napastnika pasuje do Premier League?

- W Anglii defensorzy są bardzo zwrotni i mają dobrą koordynację, więc tak naprawdę napastnik powinien posiadać wszystkie cechy dobrego zawodnika. Jeśli nie jest szybki, a do tego nie dysponuje dobrymi warunkami fizycznymi, to będzie mu bardzo trudno dojść do jakiejkolwiek sytuacji. Ale najbardziej przydaje się chyba szybkość, bo to wyróżnia piłkarzy. Tempo biegu trudno bowiem poprawić, bo to cecha wrodzona.

Piłkarze Premier League w porównaniu z polskimi są niesamowicie silni i wytrzymali. Nasi napastnicy są w stanie wytrzymać z nimi rywalizację?

- Nie jesteśmy zbudowani inaczej, a reszta to już kwestia przyzwyczajenia. W Anglii gra się zdecydowanie szybciej, ale po kilkunastu treningach i spotkaniach można do tego przywyknąć i wtedy nie jest to już nic nadzwyczajnego.

To w jaki sposób udawało się Panu przechytrzać obrońców w Anglii?

- Miałem trochę szczęścia (śmiech). Byłem dość szybki, potrafiłem też celnie dośrodkować. Udało mi się też zagrać trochę meczów, więc nabrałem niezbędnego doświadczenia.

Fulham i Wisła uzgodniły, że Brożek mógłby przenieść się na Wyspy za dwa i pół miliona euro. Za Pana Everton Liverpool zapłacił tylko pół miliona funtów.

- Ale wtedy najwyższy transfer w Anglii wart był 2,75 mln funtów. A teraz? Real płaci za Christiano Ronaldo 93 miliony euro. Pod tym względem futbol się strasznie zmienił.

Dlaczego angielski klub postanowił szukać piłkarza w Polsce?

- Pewnie dlatego, że nasi zawodnicy są relatywnie tani. Teraz to już nawet za piłkarza z Senegalu płaci się zdecydowanie więcej. A Paweł Brożek przyciąga uwagę choćby dużą liczbą strzelonych bramek.

Więc co trzeba zrobić, by któryś Polak w końcu strzelił bramkę w Premier League?

- Jakoś nie możemy się do tej Anglii przebić. Polskiej piłce potrzebny jest zawodnik, który zakotwiczy na dłużej i zrobi naszym zawodnikom dobrą reklamę. Przede wszystkim przydałoby się, by ktoś tam zaczął strzelać bramki. Nawet zawodnicy ze Stanów Zjednoczonych już się zadomowili w Premier League. W Fulham jest Clint Dempsey, a Tim Howard w Evertonie. Brożek byłby odpowiednim kandydatem, bo strzela dużo goli i jest w dobrym wieku na transfer [26 lat - przyp. red.].

Zobacz wyniki wtorkowych meczów - Ligi Mistrzów »


Więcej o: