Sport.pl

Wisła się pogodziła, że bramkarza nie ma

Mariusz Pawełek puścił gola z ponad 40 m. To kolejny błąd bramkarza mistrza Polski. - Widocznie Wisła wkalkulowała sobie, że raz na jakiś czas popełni błąd, i nie szuka następcy - uważa Józef Młynarczyk, były reprezentacyjny bramkarz.
Katalog wpadek 28-letniego zawodnika jest coraz dłuższy. W poprzednim sezonie nie popisał się m.in. w meczach z Lechem Poznań (1:4), a w spotkaniu z Lechią Gdańsk, które zdecydowało o mistrzostwie Polski, przepuścił piłkę pod nogą. Wtedy uratował go słupek.

W tym sezonie także w meczach z Levadią Tallin nie był w formie. W pierwszym spotkaniu puścił strzał w krótki róg i Wisła zremisowała. W rewanżu niemal sam wrzucił sobie piłkę do bramki po strzale z rzutu wolnego. Tym razem jego koledzy nie byli w stanie odrobić błędu i sensacyjnie pożegnali się z europejskimi pucharami. Wreszcie w piątek dał się zaskoczyć Davidovi Caiado uderzeniem z ponad 40 m. Obyło się bez konsekwencji, bo Wisła prowadziła wtedy już 4:0. Gdy piłka zatrzepotała w siatce, bramkarz Wisły popatrzył w stronę trenera Macieja Skorży, ale ten już stał odwrócony plecami. - Szkoda tego gola. Najlepszym komentarzem była atmosfera w szatni. Wrzało, jakbyśmy przegrali - przyznał szkoleniowiec.

Pawełkowi częściej jednak przytrafiają się wpadki niż spotkania, po których można by powiedzieć, że to on wygrał mecz. - Jest przyzwoitym bramkarzem, potrafi bronić trudne piłki, ale od czasu do czasu puszcza "babole", które rzutują na jego karierę. Tylko czy on wyciąga wnioski z takich bramek? Powinien, bo sam najbardziej po nich cierpi i dostaje mu się od kibiców i dziennikarzy - twierdzi Młynarczyk.

Jacek Kazimierski, trener bramkarzy Wisły, broni swojego podopiecznego: - To jest właśnie cały Mariusz: ma wszystko, by dobrze grać i jest właściwie przygotowany. Problem w tym, że jest zaszczuty. Zbyt często się na niego napada. Ataki odbiją się na jego formie.

Od przyjścia trenera Macieja Skorży Wisła interesowała się blisko 20 bramkarzami. Najczęściej byli za słabi, a jeśli już jeden przekonał Kazimierskiego (Fin Henri Silanpaa), to okazało się, że w klubie żałują 200 tys. euro na transfer. - W Wiśle pogodzili się, że raz na jakiś czas głupi błąd zdarzy się Pawełkowi. Nikt nie doszedł do wniosku, że odpuszczamy transfer zawodnika z pola, bo musimy zmienić bramkarza - dodaje Młynarczyk. - Wiem, że Wisła szuka, ale oni raczej liczą, że trafią rodzynek za darmo lub półdarmo. Proszę mi wierzyć, że takiego trudno jest znaleźć.

Skąd się wzięła fenomenalna forma Lecha? I Wisły?
Wpadki Pawełka nie chcieli komentować koledzy z drużyny. - Zawodnik Zagłębia dobrze się zachował i precyzyjnie przymierzył. Być może bardziej powinniśmy zwrócić uwagę na jego kunszt techniczny niż na nasze błędy - usprawiedliwiał bramkarza Arkadiusz Głowacki, kapitan Wisły.