Za trudne pytania dla trenera Wisły

- Nie chciałem trzaskać drzwiami i zostawić wiele spraw nieuporządkowanych - mówił Maciej Skorża, trener Wisły o zamieszaniu po odpadnięciu z europejskich pucharów. Chwilę później uciekał od odpowiedzi na trudne pytania i nieoczekiwanie opuścił konferencję prasową
Przez tydzień w Wiśle trwało ogromne zamieszanie związane z przyszłością Skorży. Najpierw szkoleniowiec nie życzył sobie w klubie obecności mediów, a później prosił dziennikarzy o cierpliwość. - Panowie, porozmawiamy, jak ukaże się oficjalny komunikat - zapewniał szkoleniowiec.

Informacje opublikowano w środę rano, a Skorża zapowiedział, że na pytania odpowie podczas piątkowej konferencji prasowej. Miała się ona rozpocząć o godz. 14, ale dziennikarze przed klubem zbierali się już pół godziny wcześniej. Skorża przyjechał o godz. 13.50. - Pozbieram się i przychodzę - rzucił do przedstawicieli mediów. Na konferencję spóźnił się 10 minut, a skończył ją po... kolejnych 10.

Wcześniej nie odpowiedział, kto i kiedy oznajmił, że zostaje w klubie oraz nie chciał zdradzić, czy dostał ultimatum pożegnania sztabu szkoleniowego. Miarka przebrała się, gdy zapytano o zamrożenie premii za mistrzostwo Polski. - Nie mogę na to pytanie odpowiedzieć. Przepraszam, ale spieszę się do autokaru. Zaraz wyjeżdżamy - rzucił Skorża i skończył konferencję, choć zawsze robił to Adrian Ochalik, rzecznik prasowy.

Skorża od kilku dni ucieka nie tylko przed trudnymi tematami (po meczu w Tallinie nie chciał przyjść na konferencję prasową, a później zaapelował, by nie zadawano mu pytań), ale także od wspomnienia spotkań z Levadią. - Jak mamy sobie poradzić z tą przegraną? Mamy dwa wyjścia: albo możemy codziennie budzić się z płaczem, albo walczyć i myśleć o przyszłości. I właśnie to drugie rozwiązanie jest naszym obowiązkiem - podkreśla Skorża.

Tuż po porażce w Tallinie szkoleniowiec rozważał podanie się do dymisji. W końcu zrezygnował z tego pomysłu. - Musiałem się nad tym wszystkim spokojnie zastanowić, bo różne myśli chodziły mi po głowie. Chcę jednak podjąć rękawicę i walczyć z Wisłą o obronę tytułu. Decyzję szefostwa klubu odbieram jako olbrzymi kredy zaufania - podkreśla Skorża.

Szkoleniowiec przyznał, że odpadnięcie z walki o Ligę Mistrzów było jego największa klęską od czasu fatalnego występu reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w Niemczech [Skorża był asystentem selekcjonera Pawła Janasa - przyp. red.]. - Tyle że wtedy nie dostałem szansy na rehabilitację, a teraz ją mam. Mieliśmy z drużyną określony plan, który chcę kontynuować, ale na pewno wprowadzę pewne zmiany. Moim celem jest stworzenie takiej Wisły, która nie będzie dostarczać niemiłych niespodzianek - zaznacza Skorża. - Czy moja pozycja w klubie jest słaba czy silna? O to proszę już pytać moich przełożonych.