Wisła, Lech, Legia - komu mistrzostwo, komu?

Jeśli poznamy mistrza Polski w ten weekend, to zostanie z nim Wisła Kraków. Ale raczej na pewno na rozstrzygnięcie poczekamy do samego finiszu ekstraklasy.
Przypomnijmy czołówkę tabeli:



1. Wisła Kraków285847-19
2. Lech Poznań285746-19
3. Legia Warszawa285747-15
4. Polonia Warszawa285036-20
5. PGE GKS Bełchatów285037-27
Polonia i Bełchatów w walce o tytuł już się nie liczą, rywalizują ze sobą o europejskie puchary. Czwarte miejsce da do nich awans, ale pod warunkiem, że Lech nie zostanie mistrzem.

Wisła mistrzem już w sobotę? Scenariusze na przedostatnią kolejkę


Cała ta komplikacja ma duże znaczenie. Już jutro poznaniacy trafiają na rywala, któremu powinno szczególnie zależeć, by z nimi wygrać. Czeka na nich Polonia, i to wcale nie musi być łatwy mecz dla upojonego zdobyciem Pucharu Polski Lecha. Z kolei tydzień później stolicę odwiedzi Ruch, który z Legią zagra o to, by mistrzem był... Lech, ponieważ wtedy to chorzowianie zakwalifikowaliby się do Ligi Europejskiej (nowa nazwa Pucharu UEFA) jako finalista Pucharu Polski.

A zatem Wisła ma już mistrzowską koronę nie tyle w kieszeni, ile na głowie? Też nie, ponieważ w najbliższej kolejce czeka ją kluczowy mecz w Gdańsku. Lechia musi szukać punktów, jeśli marzy o utrzymaniu. A równie trudno będzie je gdańszczanom znaleźć na finiszu sezonu, kiedy pojadą do Gliwic na mecz z Piastem, który też jeszcze może nie być pewny przyszłości. Jedno jest pewne, w pojedynku Lechia - Wisła remis nikogo nie urządza.

- Zagramy na całego. Nie możemy przegrać - zapowiadają piłkarze Lechii. Trener krakowian szansę widzi w łucie szczęścia. - Miał Lech farta, kiedy wygrywał kilka meczów w ostatnich sekundach, teraz czas na nas. Zwłaszcza że wyczerpaliśmy już w tym sezonie limit pecha - mówi Maciej Skorża. Według wieści spod Wawelu raczej wykluczony jest występ w Gdańsku Rafała Boguskiego. Wszyscy za to głośno mówią, że jeśli Wisła wygra w Gdańsku, tytuł zostanie w Krakowie, a kończący rozgrywki mecz ze Śląskiem będzie jedną wielką fetą.

Wzmocniona może za to być Legia, bo kto wie, czy do ataku nie wróci Takesure Chinyama. Napastnik z Zimbabwe wciąż narzeka na uraz kolana, ale bardzo zmobilizował go fakt, że wiślak Paweł Brożek zdobył w ostatnim meczu dwa gole i z 18 trafieniami o jedno wyprzedził go w klasyfikacji strzelców. Przed drużyną z Warszawy ciężki mecz we Wrocławiu ze Śląskiem, który niby o nic już nie walczy, ale też nikomu nie odpuszcza.

Lech przed wizytą w stolicy jest zmęczony po finale PP, ale zmobilizowany i świadomy stawki, o jaką gra. Wszyscy w zespole Franciszka Smudy są zdrowi.

W 29. kolejce możemy poznać mistrza Polski, ale jeżeli miałoby się tak stać, będzie to Wisła. Tylko krakowianie mogą zyskać bezpieczną przewagę nad rywalami, pod warunkiem że sami odniosą zwycięstwo, Lech przegra, Legia nie wygra. Jeśli coś z tego scenariusza się nie ziści, z koronacją poczekamy do mety sezonu.

Teoretycznie możliwe jeszcze jest, że o mistrzostwie zadecydują bezpośrednie bilanse - w każdym z układów dwójkowych, a także w trójce. Warto więc wiedzieć, że:

- Lech jest lepszy i od Wisły (1:1, 4:1), i od Legii (0:0, 1:1, decyduje gol na wyjeździe)

- Wisła jest lepsza od Legii (1:0, 1:2, decyduje gol na wyjeździe).

Jeśli cała trójka będzie miała tyle samo punktów, pod uwagę zostaną wzięte wyniki wszystkich meczów między nimi, która wygląda tak:



1. Lech466-3
2. Legia453-3
3. Wisła444-7
I taka też będzie kolejność w mistrzostwach Polski.

Hazard - największa plaga polskiej piłki - czytaj tutaj »


Z kim grają

Wisła Kraków: Lechia (w), Śląsk (d).

Lech Poznań: Polonia W. (w), Cracovia (d).

Legia Warszawa: Śląsk (w), Ruch (d).

Wszystkie mecze 29. kolejki rozpoczną się jutro o godz. 17. Cała ostatnia runda zaplanowana jest na sobotę 30 maja, również na godz. 17.