Paweł Brożek realizuje swój wymarzony plan powrotu po kontuzji

- Nie spodziewam się, że Paweł Brożek w meczu z Górnikiem będzie grał jak za najlepszych czasów - mówił w czwartek Maciej Skorża, trener Wisły. Dzień później napastnik zdobył dwa gole i przypieczętował zwycięstwo nad zabrzanami.Wisła Kraków - Górnik Zabrze 3:1
Ekstraklasa.tv: Bramki Brożka w meczu z Górnikiem »

Po raz pierwszy od kilku kolejek zwycięstwo Wiśle zapewnili napastnicy. Ostatnio pod nieobecność Pawła Brożka decydujące trafienia zaliczali obrońcy (Marcelo z Arką i Baszczyński z Jagiellonią) lub zawodnicy z niemal wszystkich formacji (z Cracovią). W piątek Górnikowi bramki wbijali Paweł Brożek i Rafał Boguski.

- Gole napastników to dobry znak, choć powinniśmy być jeszcze bardziej skuteczni - zaznacza trener Skorża.

Bramki Brożka były efektowne, ale najsprytniejsze było uderzenie Boguskiego, który podciął piłkę w stylu Tomasza Frankowskiego. Zresztą były napastnik krakowian mówił, że z obecnych zawodników Wisły to właśnie Boguski najbardziej przypomina jego styl gry.

- Dostałem dobre podanie, bramkarz się położył i zmieściłem piłkę obok słupka. To była ładna akcja całej drużyny - opisywał jak zawsze skromny Boguski.

Najbardziej zadowolony był jednak Paweł Brożek, bo zaliczył powrót, jakie w Wiśle zdarzają się rzadko. Gdy Andrzej Niedzielan zerwał więzadła w kolanie, pauzował kilka miesięcy i dziś walczy o miejsce na ławce. Tomasz Jirsak nie trenował kilkanaście dni i teraz gra w lidze ogony. Z kolei Paweł Brożek przez dwa tygodnie chodził o kulach, a kilkanaście dni później zaczął treningi i już w drugim meczu po powrocie strzelił dwie bramki.

- Super, że wrócił i trafia, ale to nie tak, że kiedy jest w składzie, to odpuszczamy i liczymy, że on sam w pojedynkę wygra mecz - zaznacza Boguski.

Z Górnikiem Brożek po raz pierwszy po kontuzji wystąpił w podstawowym składzie. Najpierw w akrobatycznym stylu dobił piłkę i krakowianie wyrównali, a później postawił kropkę nad "i" strzałem głową.

- Przed meczem trener zapytał, czy jestem gotowy grać od początku. Powiedziałem, że tak, ale ostateczna decyzja należała do szkoleniowca. Chyba się nie pomylił - uśmiechał się napastnik Wisły.

Brożek od momentu, gdy odłożył kule, jest bardzo pewny swego. Podkreślał, że nie ma urazu psychicznego i na pewno nie odstawi nogi, a do osiągnięcia optymalnej formy fizycznej miały mu wystarczyć dwa tygodnie. W głowie nawet układał plan powrotu.

- I wyglądał on właśnie tak jak mecz z Górnikiem - przyznaje napastnik.

Wisła strzela w końcówce i czeka na fotel lidera - czytaj tutaj »