Sport.pl

Wymarzony rywal Wisły na burzliwe czasy

- Kto będzie kapitanem w meczu z Ruchem? No to teraz będę miał o czym myśleć w nocy - śmieje się Maciej Skorża. Trener Wisły przed sobotnim spotkaniem w Chorzowie ma na głowie dużo większe problemy


To był jeden z najbardziej burzliwych tygodni ostatnich lat przy Reymonta. Zaczęło się od porażki ze Śląskiem i kar za czerwone kartki dla Marcina Baszczyńskiego i Radosława Sobolewskiego. Z przegranej zarządowi musiał się też tłumaczyć Skorża. Później było spotkanie z Cracovią w Pucharze Ekstraklasy, w którym mistrzowie Polski nie poradzili sobie z młodymi rywalami i otrzymali kolejne czerwone kartki. Z kolei pomeczowym zachowaniem piłkarzy i kibiców zajmuje się prokuratura. - Ostatnio działo się dużo niedobrych rzeczy, ale w tym całym zgiełku staramy się zachować spokój i rozsądek - podkreśla Skorża. - To ważny mecz, bo w czołówce jest tak ciasno, że o mistrzostwie może decydować nawet punkt.

Trener odstawił Małeckiego

Wszystko wskazuje na to, że w trudnym okresie Ruch jest dla Wisły wymarzonym rywalem. Odkąd chorzowianie wrócili do ekstraklasy przegrali z mistrzami Polski wszystkie trzy mecze, stracili siedem goli i nie zdobyli żadnego. - Nie ma to dla mnie znaczenia - zarzeka się Skorża.

Po stronie mistrzów Polski oprócz statystyk jest również... stadion. Na swoim obiekcie Ruch nie ma podgrzewanej płyty, więc musi korzystać z gościny Stadionu Śląskiego. Ten obiekt różni się murawą i przede wszystkim atmosferą. - Przy Cichej wrzawa zawsze była deprymująca. Murawa? Na Stadionie Śląskim jest bardzo dobra i można pograć piłką - cieszy się Skorża.

Do Chorzowa krakowianie jadą bez trzech piłkarzy. Arkadiusz Głowacki ma kontuzję wiązadeł, ale uraz jest mniej groźny niż przypuszczano i obrońca Wisły będzie gotowy już na pierwszy trening przed rundą wiosenną. Sobotnie spotkanie w towarzystwie rodziny będzie mógł obejrzeć Marcin Baszczyński, który w Ruchu zaczynał przygodę z profesjonalną piłką. Obrońca Wisły będzie jednak w kiepskim humorze, bo zachowanie z Wrocławia (ubliżył sędziemu) mocno uderzyło go po kieszeni: nie dość, że musiał wpłacić pieniądze do kasy klubowej, to jeszcze otrzymał 5 tys. zł kary od Komisji Ligi Ekstraklasy SA. Budżet zasilił też Radosław Sobolewski, którego w Chorzowie zabraknie z powodu nadmiaru żółtych kartek.

Tak się składa, że jeden z tych trzech piłkarzy zawsze był w Wiśle kapitanem. Wczoraj Skorża jeszcze nie wiedział, kto z Ruchem będzie pełnił tę funkcję. Do gry gotowi są Junior Diaz i Piotr Brożek, a jego brat Paweł przed Ruchem dostał dwa dni odpoczynku.

Sobotnie spotkanie będzie szczególne dla Patryka Małeckiego, który po raz drugi zagra przeciwko Bogusławowi Pietrzakowi. Szkoleniowiec Ruchu kiedyś prowadził wiślackie rezerwy i odstawił młodego piłkarza od składu. - Ktoś mu powiedział, że robię coś nie tak. W ogóle ze mną nie porozmawiał, tylko od razu zawiesił - wspomina Małecki. - Potem między nami były różne pomówienia i do końca nie układało się najlepiej. Nie zamierzam jednak niczego udowadniać, bo obaj o tym prawie nie pamiętamy.

Skorża: ultimatum nie było

Po porażce we Wrocławiu po raz kolejny spekulowano o przyszłości w Wiśle trenera Skorży. Szkoleniowiec rozmawiał o sytuacji z przełożonymi, ale zapewnia, że ultimatum kompletu punktów w dwóch meczach nie usłyszał. - Robię co w mojej mocy i pracuję najlepiej jak umiem. Wierzę, że mogę z tą drużyną wiele osiągnąć - uciął Skorża i chwilę później poinformował o planach drużyny na przerwę zimową. Krakowianie pojadą na dwa obozy do Hiszpanii i zagrają 11 sparingów.