Żurawski wraca? Larissa nie wierzy

- Maciej Żurawski ma ważny kontrakt i chcemy, by go wypełnił. To bardzo ważny piłkarz naszej drużyny - mówi ?Gazecie" prezes Larissy Konstantinos Piladakis.
Żurawski do Wisły? Oby jak najszybciej »

Nie ukrywam, że pojawiają się myśli o powrocie do kraju - powiedział ostatnio w kilku wywiadach Żurawski. 72-krotny reprezentant Polski narzeka, że w Grecji nie może grać o trofea, bo celem Larissy jest co najwyżej miejsce w Pucharze UEFA. Nie wyklucza powrotu do Wisły.

W Grecji słowa Polaka przyjęto ze zdziwieniem, a nawet niedowierzaniem. - Muszę sprawdzić, czy całej afery nie rozpętali dziennikarze. Dopiero potem wydamy oświadczenie. Jestem zdziwiony, bo Maciej nigdy nie mówił, że chciałby wrócić. Nam zależy, by wypełnił kontrakt - powiedział Piladakis, prezes i właściciel klubu.

Jest podenerwowany, bo Żurawski to jedna z największych gwiazd zespołu. - Do czasu przyjścia Nolberto Solano i Laurenta Roberta był największą. Teraz mają równy status u kibiców. Promują koszulki i gadżety z logo Larissy - mówi Lazaros Souskas z gazety "Sportime".

Pozycja Żurawskiego w drużynie nie zmieniła się, choć jesień ma zdecydowanie mniej udaną niż wiosnę. Przed Euro w 11 meczach strzelił sześć goli. Po nich nie trafił w sześciu spotkaniach. - Pewnie, że chcemy, aby zaczął zdobywać bramki. Ale nawet bez tego jest bardzo ważnym graczem. Z nim na boisku drużyna prezentuje się lepiej niż bez niego - tłumaczy Souskas.

Kontrakt Żurawskiego, gwarantujący mu ok. 600 tys. euro rocznie, wygasa w czerwcu. Mało prawdopodobne, by drużyna z polskiej ekstraklasy zapłaciła mu tyle samo. Gdyby jednak 32-letni napastnik wrócił do Polski, poniósłby kolejną sportową porażkę po nieudanym podboju Szkocji w Celticu i fatalnej grze w reprezentacji. Gdy przechodził ze Szkocji do Larissy, mówił: - To moja ostatnia szansa, choć mam jeszcze nadzieję wskoczyć na wyższy pułap niż średniak ligi greckiej.