Sport.pl

Zabrzańskie trio przeciw Cupiałowi

Henrykowi Kasperczakowi zabrakło sześciu minut, by utrzeć nosa Wiśle. Z krakowskimi piłkarzami szkoleniowiec przywitał się serdecznie, ale z Bogusławem Cupiałem, właścicielem Wisły, pewnie nie padłby w objęcia
Górnik Zabrze remisuje z Wisłą Kraków »

Od kilku dni Górnik jest specyficznym klubem - nigdzie w Polsce nie ma tak licznej grupy ludzi, którym nie po drodze z Cupiałem. Kasperczak latami toczył spór z właścicielem Wisły, Jerzy Kowalik (dziś drugi trener Górnika) miał dostać zakaz wstępu na wiślacką lożę VIP, a legenda Wisły Antoni Szymanowski (również drugi trener Górnika) w ogóle zrezygnował z przychodzenia na spotkania krakowian. - Nie jestem człowiekiem, który żyje przeszłością. Choć to był dla mnie specjalny mecz, bo z Wisłą wiele przeżyłem - przyznał wczoraj Kasperczak.

Nie miał nosa do transferów

Kasperczak trzy razy sięgnął z krakowianami po mistrzostwo Polski i doprowadził Wisłę do 1/8 Pucharu UEFA. Drużyna grała z polotem, a eksperci zachwycali się europejskim stylem. Jednak gdy szkoleniowcowi powinęła się noga (Wisła odpadła w UEFA z Dinamem Tbilisi) w klubie zaczęła się burza. W grudniu 2004 roku Kasperczak został zawieszony w prawach szkoleniowca, ale zgodnie z kontraktem pobierał co miesiąc 20 tys. euro. Miał szansę wrócić na ławkę, ale musiał zagwarantować, że w kolejnym sezonie awansuje do Ligi Mistrzów, bo w innym wypadku umowa straciłaby ważność.

Trener nie zgodził się na takie rozwiązanie, bo wysoką pensję miał zapewnioną do czerwca 2008 roku. Za szkoleniowcem postawili się piłkarze. Mirosław Szymkowiak bronił Kasperczaka, za co miał dostać 20 tys. euro kary. Zawodnicy zamanifestowali też poparcie dla szkoleniowca i raptem czterech stawiło się na spotkaniu opłatkowym z właścicielem klubu.

Gdy zawieszony Kasperczak na kilka dni wyjechał za granicę, klub powierzył mu funkcję dyrektora sportowego. Było to fikcyjne stanowisko, ale wymagało dyspozycyjności. O transferach Kasperczaka nikt nie chciał nawet słyszeć, bo od lat była to jego pięta achillesowa. - Wystarczy przypomnieć nazwiska: Ouadja, Belotte, Brasilia, popatrzyć na grę Omeonu i już wiadomo, że trener Kasperczak nie ma nosa do transferów - mówił Cupiał w wywiadzie dla "Gazety". W czerwcu 2006 roku Kasperczak został selekcjonerem Senegalu. Wisła uznała, że w tej sytuacji nie musi mu już wypłacać pieniędzy, ale Kasperczak miał inne zdanie. Sprawa trafiła do UEFA. Do dziś Kasperczak nie chce mówić o tej sytuacji. - Jeśli chodzi o mecz z Wisłą, to interesowała mnie tylko sportowa rywalizacja - mówił wczoraj szkoleniowiec. Chwilę wcześniej trener czule wyściskał się z piłkarzami Wisły. - Było miło spotkać się z byłymi zawodnikami, z którymi dużo przeżyłem - przyznał Kasperczak. O niemiłych momentach związanych z pracą w Wiśle nie wspomniał ani słowem.

Kasperczak: Żurawski? Bzdury! »

Spotykali się w Zabierzowie

Niedzielne spotkanie miało też podteksty dla Szymanowskiego. Kilka lat temu szkoleniowiec miał mieć pretensje, że od kilku lat na stadionie Wisły nie dba się o byłych piłkarzy. Szymanowski (jako wiślak zaliczył najwięcej występów w reprezentacji Polski) nie dostawał nawet zaproszeń na mecze, a z czasem przestawał w ogóle zjawiać się na Reymonta.

Za to Kowalik prowadził rezerwy Wisły, a później miał pełnić funkcję skauta. Gdy jednak rozpuszczono wici, że poszukuje pracy za granicą, klub zrezygnował z jego usług. Później, gdy trenował drugoligowego Kmitę Zabierzów, gościem przyjmowanym z największymi honorami był Kasperczak. Gdy ten objął Górnika Zabrze, nie zapomniał o Kowaliku.

Henryk Kasperczak zatrzymał Wisłę »