Sport.pl

Zimny prysznic Wisły przed Tottenhamem

- Od kiedy jestem trenerem, Wisła tak słabego meczu nie zagrała - kręcił głową Maciej Skorża. Klęska z Lechem 1:4 była drugim z rzędu blamażem krakowian i dowodem na złą politykę transferową. Mistrzowie Polski mają dwa dni, by pozbierać się na mecz z Tottenhamem w Pucharze UEFA
Między Wisłą a modrym Dunajem »

W niedzielę wieczorem miny wiślaków przypominały te sprzed dwóch lat, gdy właściciel Bogusław Cupiał zmieniał trenerów jak rękawiczki, drużyna przegrała u siebie z Groclinem 0:4, a rozgrywki skończyła na ósmym miejscu.

- Słabiej niż z Lechem nie mogliśmy zagrać - przyznaje Rafał Boguski, pomocnik Wisły. Niedzielną katastrofę zapowiedział już mecz Pucharu Ekstraklasy z Piastem w Gliwicach. Krakowianie przegrali 0:1 i choć wystąpili bez pięciu kadrowiczów, Skorża na tyle zaniepokoił się formą drużyny, że zmienił plany treningowe. - Potyczka z Piastem dała mi do myślenia. Przed grą z Lechem muszę przeprowadzić mikrocykl - mówił.

Nie pomogło. Mimo że mistrzowie Polski grali z Lechem w prawie najmocniejszym składzie (brakowało tylko Piotra Brożka), zostali rozbici. - Ciężko zwalać winę tylko na formę fizyczną - mówił Marek Zieńczuk, pomocnik Wisły. - Początek sezonu pokazuje, że droga do mistrzowskiego tytułu nie będzie spacerkiem jak przed rokiem.

- Jeszcze tak źle jak w niedzielę w tym sezonie się nie czułem. Przerwa w treningach zrobiła swoje. Po kontuzji są też Arek Głowacki, Radek Sobolewski czy Mariusz Pawełek. Wszyscy ostatnio nie grali - próbował tłumaczyć drużynę Paweł Brożek, najlepszy strzelec krakowian.

Ulatowski: nie można było za dużo oczekiwać od Brożka »

Problem w tym, że Głowacki nie ma zmiennika, bo pozyskany Brazylijczyk Marcelo jeszcze nie dostał pozwolenia na pracę. Zastępcy nie ma też Sobolewski, konkurenta dla Pawełka (zawinił przy dwóch golach z Lechem) Jacek Bednarz, dyrektor sportowy szukał tylko wśród zawodników, których można było zatrudnić za darmo. Krakowianie testowali Henriego Sillanpę, jednego z najlepszych bramkarzy w Finlandii, ale cena - 300 tys. euro ich odstraszyła. - Ten Fin mi się podobał, ale chciałem go zobaczyć w kilku meczach ligowych - opowiada Jacek Kazimierski, trener bramkarzy Wisły. Dyrektor sportowy nie wysłał go jednak do Finlandii.

Pawełek został bez konkurenta. I choć w tym sezonie popełnia błędy w niemal każdym meczu (najczęściej wypuszcza piłkę z rąk), to może liczyć na bezgraniczne zaufanie Skorży. Marcin Juszczyk, drugi bramkarz Wisły, już dwukrotnie dostał zgodę na odejście, był już nawet dogadany z Odrą Wodzisław, ale cofnięto mu pozwolenie na transfer, bo nie znalazł się dla niego zastępca.

Po wczorajszym porannym treningu Skorża z asystentem Rafałem Janasem polecieli do Londynu na mecz Tottenham - Aston Villa. Drużyna mistrza Polski do Anglii wylatuje w środę rano. - Trzy tygodnie temu nikt nie mówił o kryzysie, gdy wygraliśmy z Barceloną. Trzeba szybko wyjść z marazmu i dobrze zagrać w czwartek - mówi Zieńczuk. - Porażka z Lechem musi zadziałać jak zimny prysznic, bo grając jak w niedzielę nie mamy szans w Londynie.

Wisła z Tottenhamem i Lech z Austrią w Wiedniu grają w czwartek pierwsze mecze I rundy Pucharu UEFA. Rewanże za dwa tygodnie w Polsce.

Wisła na kolanach »

Więcej o: