Sport.pl

Patryk Małecki: Nie czuję się liderem [WYWIAD]

- Wielu ludzi było przeciwnych mojemu powrotowi do Wisły. Trener obdarzył mnie zaufaniem, moja forma to jego zasługa - rozmowa z Patrykiem Małeckim, pomocnikiem Wisły
Damian Gołąb: Czuje się pan liderem Wisły?

Patryk Małecki: Na pewno nie. Udało mi się zdobyć bramki w ostatnich meczach, ale to nie znaczy, że jestem gwiazdą. Zespół pracuje, by poszczególni zawodnicy strzelali gole. W tym okresie udało się to właśnie mnie, z czego bardzo się cieszę. Ale nie uważam się za lidera.

Pod nieobecność starszych piłkarzy to pan był jednak kapitanem drużyny w sparingu w Bochni.

- Taka była decyzja kierownika drużyny albo trenera. Byłem chyba jednym z najstarszych na boisku, miałem najwięcej występów w Wiśle. Bardzo cieszę się z opaski, a przy okazji ze zwycięstwa. Do sparingów też podchodzimy w stu procentach skoncentrowani. Nieważne, czy przeciwnik jest z czwartej, czy z piątej ligi, zawsze wychodzimy na boisko po zwycięstwo.

Michał Miśkiewicz niedawno nazwał takie mecze sparingami-bombami.

- Boisko było w nie najlepszym stanie, graliśmy z przeciwnikiem z czwartej ligi, więc chłopaki z Bochni chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Fajnie, że ten mecz się odbył i Wisła została zaproszona na 95-lecie klubu.

Sam pan powiedział, że powoli staje się jednym ze starszych piłkarzy w drużynie. Kiedy przegrywaliście mecz za meczem, to na was spoczywała odpowiedzialność za atmosferę w zespole?

- Na pewno. Zdajemy sobie sprawę, że jest kilku doświadczonych zawodników i to my powinniśmy dawać jakość drużynie. Ale też od nas nie można nie wiadomo czego wymagać. W drużynie jest 24 piłkarzy i każdy musi dorzucić cegiełkę, by zespół funkcjonował jak najlepiej. Dobrze, że wygraliśmy ostatnie mecze i mam nadzieję, że będziemy kontynuować dobrą passę.

Zdobył pan już w tym sezonie cztery bramki, w tym trzy po uderzeniach zza pola karnego. To u pana nowość. Ćwiczy pan strzały z dystansu na treningach?

- Nie, po prostu trenerzy zachęcają mnie, bym - kiedy mam taką możliwość - schodził do środka i strzelał. Kiedy jest na to czas, staram się to robić. Mam nadzieję, kilka takie bramki jeszcze wpadną.

Po ostatnich udanych meczach czujecie, że wróciliście na właściwe tory?

- Przygotowujemy się już do spotkania z Lechem Poznań. Siedem punktów w trzech meczach to już przeszłość. Cieszymy się, że wygraliśmy, ale to nie zmieniło naszej sytuacji. Przecież dalej jesteśmy na ostatnim miejscu. Musimy więc zrobić wszystko, by zdobyć punkty w Poznaniu. Nie będzie łatwo, ale po to tam jedziemy.

W Poznaniu pojawicie się dwa razy w ciągu 10 dni - na mecz w lidze i Pucharze Polski.

- W PP mogliśmy trafić trochę lepiej, ale wolę grać z zespołami z ekstraklasy. Lech to bardzo dobra drużyna. W Pucharze czeka nas ciężki dwumecz. Chcemy jednak zagrać na Stadionie Narodowym, więc musimy wyeliminować Lecha.

Pana powrót do Wisły okazał się strzałem w dziesiątkę, piłkarsko wyraźnie pan odżył. Spodziewał się pan, że po powrocie do Krakowa będzie aż tak dobrze?

- Gdyby tak nie było, pewnie bym tutaj nie wrócił. Dużo ludzi było temu przeciwnych, kiepsko prezentowałem się w Pogoni Szczecin. Na pewno przez to byłem postrzegany tak, a nie inaczej. Nie patrzyłem jednak na opinie innych. Znam swoje umiejętności i wiem, na co mnie stać. Wiedziałem, że w Wiśle się odbuduję, ale i pomogę drużynie.

Dobrze współpracuje się panu z trenerem Wdowczykiem?

- Gdyby nie on, nie wiadomo, jak to wszystko by się potoczyło. Postawił na mnie, obdarzył zaufaniem. Mogłem na nie liczyć już w Pogoni, ale tam moja gra nie wyglądała najlepiej. A tutaj jest i zaufanie, i przede wszystkim zdecydowanie lepsza postawa. Moja forma jest zasługą trenera. Nieraz powtarzałem, że jeśli szkoleniowiec we mnie wierzy i daje mi szansę, to prezentuję się dużo lepiej.

Pomogła panu też praca z trenerem mentalnym?

- Na pewno dużo mi dała. Pokierował mną, wskazał rzeczy, nad którymi powinienem popracować. Zrobiłem to i cieszę się, że to przynosi efekty. Dalej z nim współpracuję.

Pewnie dzięki temu unika pan też problemów poza boiskiem, które miały wpływ na pana formę.

- Nie chciałbym już wracać do tego, co było kiedyś. Skupiam się na tym, co jest teraz. Chcemy wydobyć się z dna tabeli.

Więcej o:
Najczęściej czytane