Sport.pl

Wiśle w Bochni nie chodziło o wynik [ZDJĘCIA]

Mimo okrojonego składu nie miała problemów z IV-ligowym BKS Bochnia. W poniedziałek krakowianie zaczną przygotowania do meczu z Lechem Poznań ze zdrowym Pawłem Brożkiem.
Wiślacy pojechali do Bochni w dobrych humorach, bo po siedmiu punktach w trzech ostatnich kolejkach Wisła znów złapała kontakt z resztą ligowej stawki. Trener Dariusz Wdowczyk w sparingu nie mógł skorzystać z przebywających na zgrupowaniach reprezentacji Krzysztofa Mączyńskiego, Alana Urygi, Richarda Guzmicsa i Bobana Jovicia. Problemy zdrowotne wykluczyły z gry kolejnych piłkarzy.

- Mają drobne urazy, a Zdenek Ondraszek jest przeziębiony. Mam nadzieję, że od poniedziałku będą gotowi do gry - zaznacza trener.

Z tego powodu w charakterze widza w Bochni pojawili się Rafał Boguski, Adam Mójta czy Michał Miśkiewicz.

W efekcie do gry zdolnych było jedynie 14 piłkarzy. Dlatego Petar Brlek musiał pełnić rolę prawego pomocnika, a nominalny stoper Piotr Żemło zagrał jako defensywny pomocnik. Krakowian powitało sporo widzów, bo mecz był punktem obchodów 95-lecia BKS. O "gorące przyjęcie sympatycznych gości" apelował też stadionowy spiker. Spotkanie zaczęło się w niecodzienny sposób, bo tuż przed pierwszym gwizdkiem spiker poprosił wiślaków o... powrót na środek boiska, by mógł ich przedstawić. Z pomocą krakowianom pospieszył jednak sędzia, który rozpoczął mecz.

Piłkarze z ekstraklasy szybko udowodnili wyższość nad czwartoligowcami. Już w 3. minucie do siatki trafił Krzysztof Drzazga, który popisał się efektownym strzałem z dystansu. W 8. minucie znów zaskoczył bramkarza uderzeniem zza pola karnego. Przez cały mecz był aktywny, a przy lepszej precyzji mógł strzelić jeszcze co najmniej dwa gole.

- Obie bramki urodziwe, oddał strzały bez zastanowienia. Oczywiście zasłużył na plus, zresztą można go wyróżnić nie tylko za bramki. Kilka razy groźnie uderzał też Tomasz Cywka - mówi Wdowczyk.

Poza Drzazgą na listę strzelców wpisał się jeszcze Patryk Małecki, który wykorzystał podanie Cywki. Po przerwie krakowianie mieli kolejne sytuacje, ale brakowało precyzji. W słupek trafili Drzazga i Mateusz Zachara, z bliska przestrzelił Brlek. Mimo próśb kibiców gospodarzy krakowianie nie pozwolili rywalom na honorowego gola i pokonali ósmy zespół grupy wschodniej małopolskiej IV ligi 3:0.

- Mieliśmy sporo sytuacji, by wynik był wyższy. Nie o to nam jednak chodziło. Boisko nie było najlepsze, trudno było cokolwiek zrobić po ziemi. Ale szczególnie w pierwszej połowie nieźle sobie na tej murawie radziliśmy. Naszym celem nie było nawet podtrzymanie rytmu meczowego, tylko jednostka treningowa, choć trochę inna niż zwykle - podkreśla Wdowczyk.

W Bochni z zespołem był też Paweł Brożek. Napastnik opuścił ostatnie dwa ligowe spotkania Wisły z powodu kontuzji. Chodziło o stary uraz - rwę kulszową.

- Ból promieniował na całą nogę - przyznaje Brożek.

Jego powrotu z utęsknieniem wypatruje Wdowczyk i wydaje się, że wreszcie się doczeka. Napastnik zapowiada, że w poniedziałek wznowi treningi z pełnym obciążeniem.

Bocheński Klub Sportowy - Wisła Kraków 0:3 (0:3)

Bramki: Drzazga (3.) i (8.), Małecki (35.)

Wisła: Załuska (46. Zając) - Bartosz, Głowacki (46. Kujawa), Sadlok, Pietrzak - Brlek, Cywka, Popović (46. Żemło), Małecki - Drzazga, Zachara