Sport.pl

Tomasz Cywka po derbach: Brakowało nam wykończenia akcji

- Daliśmy z siebie wszystko, ale się nie udało - twierdzi po przegranych 1:2 derbach z Cracovią Tomasz Cywka z Wisły Kraków.
Podobnie jak w spotkaniu z Lechią Gdańsk Cywka wystąpił na prawej stronie defensywy. Tym razem w tej formacji zagrało jednak nie pięciu, a czterech piłkarzy.

- W żadnym z tych systemów nie mamy problemów z komunikacją. Kiedy graliśmy 3-5-2 też były momenty, w których było nas czterech w obronie - mówi 28-letni piłkarz.

Przyznaje, że duży wpływ na przebieg meczu miał szybko stracony gol. Marcin Budziński pokonał bramkarza już w drugiej minucie spotkania.

- Wyszliśmy z ofensywnym planem, a od razu dostaliśmy bramkę. Przeciwnik się cofnął i prowadziliśmy grę, ale nie strzeliliśmy gola. A pod koniec połowy nadzialiśmy się na kontrę i straciliśmy drugą bramkę. Przez większość meczu to my utrzymywaliśmy się przy piłce i byliśmy na połowie Cracovii. Musimy jednak popracować nad wykończeniem i strzelać w światło bramki - zaznacza.

W końcówce krakowianie strzelili kontaktowego gola. Padł po podaniu Cywki do Patryka Małeckiego. - Szkoda, że nie zdobyliśmy bramki trochę wcześniej, wtedy dostalibyśmy wiatr w żagle i moglibyśmy wyciągnąć rezultat na 2:2. Walczyliśmy jednak do końca i daliśmy z siebie wszystko. Spekulacje na temat zwolnienia trenera? Nie przejmujemy się tym, cały czas pracujemy. Myślę, że będzie coraz lepiej - podkreśla.

Więcej o: