Paweł Brożek chce gonić legendy Wisły Kraków

Pawel Brozek strzela bramke podczas meczu o Mistrzostwo Ektraklasy grupy spadkowej Wisla Krakow - Jagiellonia Bialystok .

Pawel Brozek strzela bramke podczas meczu o Mistrzostwo Ektraklasy grupy spadkowej Wisla Krakow - Jagiellonia Bialystok . (MICHAL LEPECKI)

- Pogram jeszcze rok, góra dwa - mówi 33-letni napastnik. W zakończonym niedawno sezonie zdobył 14 bramek w ekstraklasie i znów był najskuteczniejszym strzelcem Wisły.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl



Damian Gołąb: Wisła zakończyła sezon na dziewiątym miejscu. Co pan o tym myśli?

Paweł Brożek: To rozczarowanie. Chociaż trzeba pamiętać o początku wiosny, kiedy byliśmy w kiepskiej sytuacji. Na szczęście potrafiliśmy z niej wyjść. Na pewno jednak Wisła nie jest drużyną na dziewiąte miejsce. Potencjał zespołu jest na tyle duży, że powinniśmy walczyć w pierwszej ósemce.

Czego zabrakło, by się tam znaleźć?

- Kluczowym momentem był koniec rundy jesiennej, pięć porażek z rzędu. Pojawiły się kartki i kontuzje, a tak naprawdę nie miał kto zastąpić podstawowych zawodników. Kadra była zbyt wąska. Wiosną wyglądało to o wiele lepiej. Ci, którzy wchodzili z ławki, podnosili poziom, pomagali drużynie. Wcześniej tego nie było.

Zaczęliście grać lepiej, kiedy drużynę objął Dariusz Wdowczyk. Jak ten sezon mógłby się skończyć, gdyby nie trafił do Wisły?

- Możemy tylko gdybać. Wiadomo, że Wisła ma potencjał w ofensywie, zimą ściągnęła dobrych zawodników: Rafała Wolskiego i Zdenka Ondraszka. Trener to widzi i postawił na nich. Wciąż nad tym pracujemy, ale stwarzamy sytuacje i nasza gra do przodu wygląda bardzo dobrze. Oczywiście jeszcze nie zawsze jesteśmy skuteczni, ale to normalne.

Wcześniej trener Tadeusz Pawłowski nie potrafił poukładać drużyny.

- Trzeba pamiętać, że ja, Krzysiek Mączyński i paru chłopaków w okresie przygotowawczym byliśmy kontuzjowani. To był największy problem. Sam w końcówce sezonu to odczuwałem. Zimowy okres przygotowawczy jest bardzo ważny. Niestety, gdy wtedy nie trenujesz, braki wychodzą w lidze. Czułem, że po 70. minucie trochę brakuje sił.

Szansa na grupę mistrzowską była do końca, w ostatnim meczu sezonu zasadniczego zremisowaliście jednak z Zagłębiem Lubin. Gdyby ten mecz potoczył się inaczej, Wisła walczyłaby o puchary?

- Chyba tak. Po awansie do ósemki ta drużyna na pewno dostałaby kopa mentalnego. W górnej ósemce było bardzo ciasno, do końca trwała walka o puchary. Wszystko byłoby w naszym zasięgu.

Pod koniec sezonu trener Wdowczyk stwierdził, że w następnym Wisła musi walczyć o mistrzostwo. Czego potrzeba, by stało się to realne?

- Chyba trener jasno dał do zrozumienia, czego potrzeba tej drużynie: wzmocnień. Ale takich, które wniosą jakość. Wisła nie potrzebuje dużej liczby nowych zawodników, tylko dwóch-trzech, którzy podniosą poziom. Wtedy na pewno będziemy w stanie grać o wysokie lokaty.

A dla pana indywidualnie jaki to był sezon?

- Niedawno przysiadłem i o tym myślałem. Długo towarzyszyły mi kontuzje. Może nie tak poważne jak w okresie przygotowawczym, ale przez nie trudno mi jednoznacznie ocenić ten sezon. Urazy i brak stabilności formy na pewno wpłynęły na to, że strzeliłem mniej bramek niż w poprzednich rozgrywkach. Gdybym był zdrowy, zdobyłbym ich trochę więcej.

To był pana najtrudniejszy sezon w karierze?

- W Wiśle - tak, abstrahując nawet od miejsca w tabeli. Przede wszystkim ze względu na kontuzje.

Przedłużył pan jednak kontrakt, będzie więc okazja bić kolejne rekordy strzeleckie. Kilka legend Wisły już pan dogonił.

- Cały czas o tym myślę, to mnie napędza. Awansowałem na 11. miejsce w klasyfikacji strzelców ekstraklasy i niedużo tracę do wyższych pozycji. Chciałbym piąć się tam jak najszybciej i minąć jeszcze kilku znakomitych zawodników. To dla mnie pozytywny bodziec i na pewno będę atakował kolejne lokaty.

Widzi pan szansę na dogonienie Kazimierza Kmiecika, najlepszego strzelca w historii Wisły? On zdobył 153 bramki w ekstraklasie, pan 132.

- Będzie trudno, to ponad 20 bramek. Choć jeśli forma i zdrowie dopisze, jestem w stanie to zrobić. Trudno jednak powiedzieć, jak będzie w przyszłym sezonie, czy w ogóle będę grał.

W Wiśle zostaje też Arkadiusz Głowacki. Ma 37 lat. Wyobraża sobie, że w tym wieku będzie jeszcze grał?

- Nie. Pogram jeszcze przez rok, góra dwa. Jeśli oczywiście nie będę przeszkadzał na boisku. Z moim zdrowiem może być jednak różnie.



Najczęściej czytane

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Piast Gliwice 37 72 57-33 21 9 7
2 Legia Warszawa 37 68 55-38 20 8 9
3 Lechia Gdańsk 37 67 54-38 19 10 8
4 Cracovia Kraków 37 57 45-43 17 6 14
5 Jagiellonia Białystok 37 57 55-52 16 9 12
6 Zagłębie Lubin 37 53 57-48 15 8 14
7 Pogoń Szczecin 37 52 57-54 14 10 13
8 Lech Poznań 37 52 49-48 15 7 15
9 Wisła Kraków 37 49 67-63 14 7 16
10 Korona Kielce 37 47 42-54 12 11 14
11 Górnik Zabrze 37 46 48-53 12 10 15
12 Śląsk Wrocław 37 44 49-45 12 8 17
13 Arka Gdynia 37 42 49-51 10 12 15
14 Wisła Płock 37 41 50-58 10 11 16
15 Miedź Legnica 37 40 40-65 10 10 17
16 Zagłębie Sosnowiec 37 29 49-80 7 8 22

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa