Sport.pl

Wisła Kraków. Paweł Brożek o zmarnowanej sytuacji: Uderzyłem piłkę... za czysto

-Mecz był prowadzony w szybkim tempie. Może kibicom się to podoba, natomiast nas kosztowało dużo sił - mówi po remisie 1:1 ze Śląskiem Wrocław Paweł Brożek, napastnik Wisły Kraków.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl



Brożek już na początku spotkania mógł dać krakowianom prowadzenie. W sytuacji sam na sam z Mariuszem Pawełkiem uderzył mocno, ale trafił wprost w bramkarza gości. - Szukałem rogu, ale problemem było to, że za czysto uderzyłem piłkę. Widziałem, że Mariusz się cofa, chciałem go złapać na wykroku i tak się stało. Tak naprawdę go nastrzeliłem. Gdybym uderzył pół metra w jedną czy drugą stronę, pewnie byłaby bramka. Nie miał szans na reakcję - opisuje napastnik.

Blisko bramki był też w samej końcówce spotkania, kiedy z kilku metrów nie zdołał wepchnąć piłki do siatki. - Byłem trochę przytrzymywany, a piłkę zobaczyłem w ostatniej chwili. W dodatku byłem na wykroku, piłka miała duży kozioł. Przy odrobinie szczęścia, gdybym inaczej ułożył stopę, może by to wpadło - tłumaczy Brożek.

W spotkaniu ze Śląskiem doświadczony napastnik przede wszystkim wypracował jednak kilka sytuacji kolegom. Często schodził na lewą stronę boiska, a gdyby jego koledzy byli skuteczniejsi, zapisałby na koncie kilka asyst.

- Mam szukać sobie wolnych stref na boisku i próbowałem to robić. Raz udawało się to lepiej, raz gorzej. Pod koniec zabrakło trochę sił, bo mecz był prowadzony w szybkim tempie. Nie było takiego momentu, by obie drużyny przez dłuższy moment utrzymały piłkę. Może kibicom się to podoba, natomiast nas kosztowało dużo sił - podkreśla.

Na kolejkę przed końcem Wisła jest liderem dolnej ósemki ekstraklasy. Jeśli w sobotę w ostatnim meczu wygra z Podbeskidziem Bielsko-Biała, na pewno utrzyma dziewiąte miejsce.



Więcej o: