Piotr Mandrysz: Tego gola Sebastian Nowak zapamięta do końca życia

- Chyba pierwszy raz jako piłkarz czy trener zobaczyłem, jak bramkarz z mojej drużyny zdobył gola - przyznał szkoleniowiec Termaliki. - Stało się coś niesamowitego i to w ostatniej sekundzie.
Szkoleniowiec gości wspomniał mecz z 2013 roku, kiedy Termalica była jedną nogą w ekstraklasie, ale w ostatniej minucie meczu bramkarz Olimpii Grudziądz Michał Wróbel pokonał Sebastiana Nowaka. Zespół z Niecieczy awansował dopiero dwa lat później i broni się przed spadkiem. W 92 min przegrywał z Wisłą 1:2, ale miał jeszcze rzut rożny. W pole karne pobiegł bramkarz Termaliki i zdobył wyrównującego gola.

- Mało kto jest w stanie przeciwstawić się Wiśle i to przy Reymonta. W 92 min wydawało się, że jest pozamiatane. Chwała chłopcom że wywalczyli rzut rożny i stało się wtedy coś niesamowitego. Tego gola Sebastian będzie pamiętał do końca sezonu - podkreślał Mandrysz. - To była spontaniczna decyzja Sebastiana, by wbiec w pole karne. To był nasza ostatnia deska ratunku. Przeciwnik nie zareagował, a Plizga na szczęście dobrze dośrodkował.

Dzięki remisowi beniaminek ma pięć punktów przewagi nad strefą spadkową. - Tak wywalczony remis dam nam pozytywny bodziec przed bardzo ważnym, najbliższym, meczem z Górnikiem Łęczna - podkreślał Mandrysz. - Wynik jest sprawiedliwy. To nasz sukces. To dopiero drugi remis za kadencji Wdowczyka, a cztery z 11 goli to my strzeliliśmy Wiśle.

Termalica dwa razy odrobiła straty. Za pierwszym razem gola straciła z rzutu karnego po faulu Mateusza Kupczaka. - Nie dość, że sytuacja była przy linii końcowej boiska, to także przy linii bocznej pola karnego. Mateusz był przekonany, że będzie pierwszy. To młody zawodnik i dostał lekcje, że nie powinien dawać rywalowi pretekstu do wywalczenia rzutu karnego. Ganić go nie będę, ale błąd mu wytknę - przyznał Mandrysz.