Wisła - Górnik 3:1. Wdowczyk: Guzmics musi wziąć się w garść, bo inaczej czeka go ławka

Trener Wisły mimo wygranej nie był do końca zadowolony. - To cenne trzy punkty, ale zdobyte w nerwowej atmosferze - przyznał Dariusz Wdowczyk.
Wiślacy szybko objęli prowadzenie i wydawało się, że kontrolują spotkanie. - Do momentu błędu Guzmicsa wszystko układało się po naszej myśli. Potem musieliśmy gonić wynik. W pierwszej połowie Górnik nie potrafił nam zagrozić z akcji, ewentualnie po stałym fragmencie - podkreślał Wdowczyk.

Jeszcze przed przerwą Wisła wróciła na prowadzenie, a tuż po zmianie stron mogła rozstrzygnąć losy meczu. - I odezwały się stare demony. Górnik miał kilka groźnych sytuacji. Było bardzo blisko gola. Cieszę się, że wykrzesaliśmy siły, by Zdenek po akcji Małeckiego dopełnił formalności - dodał Wdowczyk.

Wisła z Górnikiem zagrała w ustawieniu z trzema obrońcami. - Rzeczywiście Wisła nas tym zaskoczyła, dlatego my też w przerwie zmieniliśmy taktykę - przyznał Jan Żurek, trener Górnika. - O wygranej zdecydowały jakość i większe umiejętności piłkarzy rywala. Choć gdy było 2:1 dla Wisły, to wreszcie przestaliśmy się bać i chować. Mieliśmy trzy okazje na wyrównanie. Niestety nic nie wpadło.

- Nie będziemy tak grali cały czas. Musimy być przygotowanie na różne warianty np. jak przegrywamy i trzeba odrabiać straty. To ustawienie sprawdzało się w pierwszej połowie i pomagało w grze ofensywnej. Niepotrzebna nerwowość wkradła się po zagraniu Guzmicsa i do tego brakowało skuteczności - przyznał Wdowczyk. - To prawda, z Ruchem Chorzów, Zagłębiem Lubin i dziś z Górnikiem Richard miał udział przy straconych bramkach. Moja cierpliwość też się skończy. Jak się nie weźmie w garść, to siądzie na ławce

Gola i dwie asysty zaliczył Małecki. Co zrobił Wdowczyk, że pomocnik jest w formie. - Najważniejsza przemiana nastąpiła w samym Patryku. Rozmawiam z nim jak z każdym piłkarzem. Nie chcę ujmować innym graczom, ale to właśnie on prowadził naszą grę w ofensywie. Jest w formie - podkreśla szkoleniowiec Wisły.