Sport.pl

Andrzej Zamilski: Tadeusz Pawłowski zna chyba Śląsk lepiej niż Wisłę [ROZMOWA]

- Odstawianie zawodników do rezerw mnie śmieszy. Radosławowi Cierzniakowi kasę trzeba płacić, a nie można z niego korzystać - mówi Andrzej Zamilski, były trener młodzieżowych reprezentacji Polski, dziś ekspert nc+.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl



Damian Gołąb: Mecz ze Śląskiem będzie pierwszym oficjalnym spotkaniem Tadeusza Pawłowskiego na ławce Wisły. Debiut z nowym zespołem to dla trenera wyjątkowy mecz?

Andrzej Zamilski: Jeśli to dotyczy młodego szkoleniowca, który zaczyna pracę albo pierwszy raz zmienił klub, na pewno tak. Natomiast rutyniarze nie mają z tym problemu. Pawłowski nie tak dawno pracował w Śląsku, a Romuald Szukiełowicz [trener Śląska - przyp. red.] miał dosyć długą przerwę. Ale to wcale nie znaczy, że jeden czy drugi będzie miał jakąś tremę. Tym bardziej, że był okres przygotowawczy, kilka ładnych tygodni na poznanie zespołu. Ciekawe jednak, jak Pawłowski poradzi sobie z byłą drużyną, którą mimo wszystko zna chyba lepiej niż Wisłę.

Pawłowski prowadzi treningi Wisły od miesiąca. To wystarczy, żeby nadać drużynie własny styl?

- Nie do końca. Drużynę weryfikują mecze o punkty, a nie towarzyskie. Tych też nie było zresztą zbyt wiele. Na dodatek Wisła to nie jest drużyna, którą w 100 procentach sam przygotował do sezonu taktycznie i fizycznie. Można rysować strzałki, pokazywać wideo i dużo mówić, ale wdrożenie myśli szkoleniowej, tak, by zawodnicy realizowali ją na boisku, wymaga dłuższego czasu.

Istotne jest też to, że Wisła jesienią nie miała i chyba dalej nie ma zbyt szerokiej kadry, którą można dowolnie manipulować. Na dodatek jest w niej kilku doświadczonych zawodników. Gdyby trenerowi przyszły do głowy jakieś rewolucyjne pomysły, trudno będzie mu kazać Głowackiemu czy Brożkowi biegać tyłem. Oczywiście żartuję, ale trudno radykalnie zmienić ich sposób podejścia do gry.

W Wiśle debiutować jest podwójnie trudno? Skład słabszy niż jeszcze kilka lat temu, a wciąż mówi się o walce o puchary.

- Oczekiwania wobec Wisły są ciągle tak samo duże, na dzisiaj chyba zbyt wygórowane. Ich ofiarą padł Kazimierz Moskal. Nie jest wcale złym trenerem, jak tylko mogłem publicznie go broniłem. Mało kto brał jednak pod uwagę, że trochę zestarzał mu się skład. Lata płyną, a w zespole nie było wartościowych uzupełnień.

Co będzie dla Pawłowskiego najtrudniejsze?

- Najtrudniej chyba odbudować psychikę. Nie da się tego naprawić ani psychologiem, ani dobrym słowem sztabu trenerskiego. Najlepiej wpływają na nią pozytywne wyniki. Z reguły tak jest, że jak ktoś dobrze zacznie, to później jakoś się toczy. Jest motywacja, atmosfera, poparcie kibiców i mediów. Kiedy wystartuje się źle, a przyjdzie jeszcze druga porażka, wtedy w klubie jest żałoba. A to nie pobudza do twórczych działań piłkarzy, całego sztabu i otoczenia.

A jak na drużynę może wpłynąć odstawienie do rezerw Radosława Cierzniaka?

- Zmiana w bramce to kolejny problem dla trenera. Takie odstawianie zawodników do rezerw mnie śmieszy. Cierzniak będzie jeszcze przez pół roku w klubie, zawieszony w próżni. Tylko dlatego, że chce odejść do innego klubu. Kasę trzeba mu płacić, a nie można korzystać z jego umiejętności.

Nie mam nic przeciwko Michałowi Buchalikowi i Michałowi Miśkiewiczowi, ale jednak jesienią Cierzniak był jedną z głównych postaci Wisły. Drużyna grała słabiej i miał więcej sytuacji, by się wykazać. I robił to dobrze. Legia szuka wzmocnień, a nie kota w worku i też nie zainteresowała się nim przez przypadek. Ja chciałbym wykorzystać człowieka do końca. Chyba, że stroiłby fochy, ale Cierzniak chyba nie jest tego typu zawodnikiem. Na pewno robiłby wszystko, co w jego mocy, żeby Wisła nie traciła goli.



Który z nowych piłkarzy Wisły będzie największym wzmocnieniem?
Krzysztof Drzazga
16%
316 głosów
Zdenek Ondraszek
28%
560 głosów
Patryk Małecki
9%
177 głosów
Rafał Pietrzak
12%
229 głosów
Witalij Bałaszow
35%
696 głosów
Więcej o: