Sport.pl

"Sytuacja Wisły jest trudna, ale jeszcze nie krytyczna"

"Realnie trzeba spojrzeć na to, że jesteśmy mocno zagrożeni spadkiem". Te słowa padły z ust kapitana drużyny, która zdominowała początek XXI w. w polskiej ekstraklasie.
Arkadiusz Głowacki nie owija w bawełnę - fatalna sytuacja finansowa, która trawi klub od kilku lat, w tym sezonie odbiła się na zespole ze zdwojoną siłą.

Po pierwszej rundzie Wisła do trzeciego miejsca traciła zaledwie dwa punkty, a zakończyła ją wyjazdowym zwycięstwem 3:1 w Lubinie. Sześć kolejek z rundy rewanżowej, które rozegrano jeszcze w tym roku, było trzęsieniem ziemi. Z meczu na mecz drużyna zaczęła się rozsypywać jak domek z kart (z powodu kontuzji i kartek), a do tego straciła trenera, któremu mocno ufała. W efekcie z sześciu spotkań pięć przegrała, jedno zremisowała, strzeliła dwie bramki, a straciła dziesięć. Jeśli dziś Podbeskidzie Bielsko-Biała pokona Śląsk Wrocław, krakowianie spadną na 14., ostatnie bezpieczne miejsce w ekstraklasie. Tak źle z klubem z ul. Reymonta nie było od 20 lat, czyli od powrotu do ekstraklasy w sezonie 1995/96.

- Oczywiście sytuacja może się zmienić, ale na dziś nie widzę optymizmu - przyznaje Głowacki. - Przyjdzie nowy rok i mam nadzieję, że w klubie i drużynie sporo się pozmienia. Jeśli nie, to będziemy bić się o utrzymanie. Drużyna wymaga zmian. Być może także ja, starsi zawodnicy też powinni być wymienieni. Wyobrażam sobie, że po prostu sytuacja organizacyjna klubu będzie dużo lepsza. Jeśli wszyscy bylibyśmy zdrowi, to może nie walczylibyśmy o czołowe lokaty, ale znaleźlibyśmy się w pierwszej ósemce. Teraz pytanie, czy to wystarcza nam, Wiśle i kibicom. Chciałbym, by klub grał o coś więcej.

W piątkowym meczu z Pogonią Szczecin (0:1) w wyjściowym składzie zagrało trzech 19-letnich graczy, w tym debiutujący w ekstraklasie Krystian Kujawa. Po przerwie pojawił się kolejny debiutant - Jakub Mordec.

- Ta runda jest fatalna. Ostatnie cztery czy pięć meczów to było dla nas za dużo. Cieszymy się, że to już koniec. Po spotkaniu z Pogonią słowa uznania trzeba skierować do tych chłopaków, którzy nie grali, nie dostawali szans, a kiedy wyszli na boisko, to dali z siebie, ile mogli, i się nie poddawali - dodaje Głowacki.

Trochę więcej optymizmu ma Łukasz Burliga. - Nie dopuszczam myśli, byśmy grali w grupie spadkowej, a już w ogóle o degradacji - podkreśla pomocnik Wisły.

- Ani razu nie pomyślałem, że wiosną może nas czekać walka o utrzymanie. Sytuacja jest trudna, ale nie krytyczna. Czekamy na to, kto zostanie trenerem, jakie będą wzmocnienia. Przyjdą lepsze czasy - uważa Radosław Cierzniak, który akurat w tych sześciu kolejkach był najbardziej wyróżniającą się postacią. - W tej rundzie mieliśmy dużo pecha, mam nadzieję, że w kolejnej to się odwróci i to my będziemy strzelać gole ze spalonych, zdobywać przypadkowe bramki.

Więcej o: