Sport.pl

Po właściwych stronach Błoń. Dzieje się historia

I to na naszych oczach. Bo w piłkarskim Krakowie następuje zmiana warty. Jeśli nie nastąpi nagły zwrot (w końcu piłka nożna jest nieprzewidywalna, więc nie możemy tego wykluczyć), Cracovia będzie walczyć o mistrzostwo, a Wisła bronić się przed spadkiem.
Facebook? » | A może Twitter? »


Przy Reymonta, a właściwie to w Myślenicach, wciąż nie obudzili się ze snu o potędze Wisły. Bogusław Cupiał, właściciel klubu, dalej buja w obłokach i nie przyjmuje do wiadomości, że jego ukochany zespół nie jest już hegemonem w polskiej piłce. Za dwa miesiące miną cztery lata od ostatniego występu krakowian w europejskich pucharach. A przecież nie tak dawno mistrzostwo Polski miało być tylko przystankiem w drodze do Ligi Mistrzów.

Plama na honorze

Od ostatniego tytułu w 2011 roku Wisła obrała kurs w stronę ligowego średniaka. Zajmowała dwa razy siódme (2012 i 2013), raz piąte (2014) i szóste (2015) miejsce. Do dramatycznej sytuacji - jak mówi kapitan drużyny - mogło już dojść wcześniej, ale jeszcze działała magia klubu i jego marka. Dzięki temu na Reymonta wracali Paweł Brożek, Kamil Kosowski, Dariusz Dudka, Arkadiusz Głowacki, Krzysztof Mączyński czy dał się skusić Semir Stilić. Ale już od kilku lat na transfery gotówkowe, jakie Wisła robiła w najlepszych czasach, nie ma najmniejszych szans.

Z sezonu na sezon kadra jest słabsza, choć oczekiwania się nie zmieniają - europejskie puchary. W końcu doszło do tego, że w meczu z Legią w związku z brakiem czterech podstawowych piłkarzy na ławce rezerwowych usiedli - poza bramkarzem - 19-letni piłkarze i młodsi.

Nie pomogło też zwolnienie trenera. O ile jednak właściciel klubu w biznesie zachowuje chłodną głowę, to w piłce niemal wyłącznie kieruje się emocjami. Nikt nie był w stanie go przekonać, że Cracovia po prostu gra lepiej w piłkę. Po czterech porażkach z rzędu Wisła w erze rządów Cupiała jeszcze nigdy nie miała tak mało punktów po 20 kolejkach i nie była tak nisko w tabeli.

Jeśli nic się nie zmieni (czytaj: właściciel nie zainwestuje w porządne wzmocnienia), zespół wiosną czeka walka o utrzymanie. Czy na taką plamę na honorze Cupiał sobie pozwoli?

Przyjemna pobudka

Tymczasem w Cracovii obudzili się w nieznanym świecie. Wszystko stało się nagle, jakby w parę chwil. Jeszcze pół roku temu nie było pewności, czy zespół utrzyma się w ekstraklasie, a nagle można myśleć o walce co najmniej o podium ekstraklasy. Aż nie chce się wierzyć, że w tak krótkim czasie możliwa była tak spektakularna przemiana.

Tyle że miejsce w tabeli to jedno, ale zmiana warty na innych polach jeszcze się nie dokonała. Niby moda na Wisłę mija, to nieuniknione. Stadion przy Reymonta wypełnia się zaledwie w 1/3, a nie pęka w szwach jak w czasach najbardziej spektakularnych sukcesów. Ale przecież kibice nie przenoszą się ze stadionu na stadion, to nie takie proste. Dlatego przy Kałuży do frekwencyjnego i wizerunkowego postępu ciągle daleko.

To proces długofalowy. Wisła na zbudowanie marki rozpoznawalnej nie tylko w Polsce i przyciągnięcie tłumów na trybuny pracowała latami, potrzebne były wielkie pieniądze i spektakularne sukcesy. Nie wystarczyło wygrać kilku meczów z rzędu i włączyć się w walkę o mistrzostwo (jak dziś Cracovia), ale trzeba było pokonać Parmę czy Schalke, strzelać gole Barcelonie.

Pytanie brzmi, czy nowa rzeczywistość nie przerośnie działaczy, a stare przyzwyczajenia nie przysłonią mądrych pomysłów na budowanie silnego zespołu. Dotąd długofalowe w Cracovii były tylko słabe wyniki, a nagle trzeba wymyślić sensowny plan, jak utrzymać drużynę w czołówce ekstraklasy. Prawda jest niestety brutalna - nawet genialne pomysły nie wystarczą. Wszystko zależy od tego, ile pieniędzy właściciel zechce wysupłać z kasy Comarchu.

Dotąd marka klubu raczej odstraszała, niż przyciągała, dobrych piłkarzy z nazwiskami. Klub miał co prawda opinię wypłacalnego, ale kto liczył na coś więcej niż tylko pieniądze za kopanie na dnie tabeli, wybierał inne oferty.

Dlatego pierwszym ważnym testem będzie nadchodzące okno transferowe. Tym razem na rynku będzie trzeba poruszać się jak po polu minowym. Z jednej strony - umiejętnie wybierać spośród kandydatów, bo każda wpadka może np. kosztować utratę szans na grę w pucharach. Z drugiej - rozważnie przebierać w ofertach dla piłkarzy, którym ostatnio Cracovia pozwoliła się wybić (Kapustka, Rakels, Dąbrowski, Jaroszyński).

Historia dzieje się na naszych oczach, ale nic nie można zostawić przypadkowi.



Liczba kolejki

12

punktów przewagi w tabeli ekstraklasy ma Cracovia nad Wisłą

Krakowski piłkarz kolejki - Deniss Rakels:

Właściwie to można by napisać: krakowski piłkarz grudnia. W trzech meczach w tym miesiącu strzelił pięć goli. A w ogóle to trafia do siatki od pięciu spotkań.

Cytat kolejki. Arkadiusz Głowacki, kapitan Wisły:

Nie pamiętam, by przez ostatnie 15 lat Wisła była w takiej sytuacji. Jest dramatyczna!

Więcej o:
Najczęściej czytane
Komentarze (1)
Po właściwych stronach Błoń. Dzieje się historia
Zaloguj się
  • bonaventurajankanty

    Oceniono 7 razy 1

    Czyli fatalną grą, zadłużeniem i pustymi trybunami Wisła niby pisze historię? Grunt to wymyślić tytuł. Prawda jest taka, że świat zaczyna powoli stawać na nogach, bo od kilkudziesięciu lat stał na głowie, a ostatnio nawet klaskał uszami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX