Sport.pl

Arkadiusz Głowacki: Pracowaliśmy na boisku rzetelnie

Arkadiusz Głowacki nie miał wesołej miny po spotkaniu z Legią. Jego zespół przegrał prestiżowy mecz, chociaż przez 85 minut wcale nie grał gorzej od wicemistrzów Polski.
- Po tym meczu należy pogratulować moim kolegom z drużyny. Potrafiliśmy podnieść się po lawinie krytyki i problemów. Pracowaliśmy na boisku rzetelnie. Nie chcieliśmy wyjść i przetrwać tego meczu. Chcieliśmy narzucić swój styl gry. Legia niestety miała Nikolicia, który zrobił różnicę - ocenia kapitan Wisły.

Tym razem nie powtórzył się scenariusz z derbów Krakowa. Wisła dobrze zaczęła i kontrolowała przebieg wydarzeń. - Momentami sam byłem zdziwiony, ze przez długi okres dominowaliśmy nad Legią. Dobrze, ze nie zachłysnęliśmy się naszą dobrą grą. Wiedzieliśmy o tym, że Legia często oddaje inicjatywę i liczy na błędy przeciwnika - mówi Głowacki.

Środkowy obrońca Wisły docenił też dobrą postawę Jakuba Bartosza, który niespodziewanie rozagrał prawie 80 minut. - Kuba jest silny fizycznie. Ma moc w nogach i często biegał do ataku. Należą mu się słowa uznania. Wszedł w trudnym momencie i zagrał bardzo dobrze. Wszyscy musimy podchodzić do spotkań tak jak Kuba, wtedy będzie dobrze - podkreśla.

Wokół pierwszej bramki dla Legii było trochę kontrowersji. Sędzia liniowy mógł podnieść chorągiewkę, gdyż na pozycji spalonej znajdował się Alaksandar Prijović (Szwajcar ostatecznie nie doszedł do piłki). Głowacki ucina te spekulacje. - W tym sezonie kilka razy byliśmy krzywdzeni. Tym razem uważam jednak, że bramka została zdobyta prawidłowo - twierdzi.

Kontuzja Bobana Jovicia (zszedł z boiska po kwadransie) uszczupliła i tak przeraźliwie wąską kadrę. - Sytuacja jest bardzo trudna. Nie podlega to dyskusji. Mecz z Legią jest powiewem optymizmu. Chłopcy, którzy do tej pory nie grali zbyt wiele, zaprezentowali się korzystnie. Zabrakło nam najważniejszego, czyli bramek - kończy Głowacki.

Więcej o: