Sport.pl

Po zwolnieniu Moskala. "Nie można podejmować decyzji pod wpływem emocji"

Robert Maaskant w 2011 roku też stracił prace po porażce w derbach Krakowa. Teraz ten sam los spotkał Kazimierza Moskala.
W listopadzie 2011 roku porażka przy ul. Kałuży była trzecią z rzędu i przepełniła czarę goryczy. Bogusław Cupiał, właściciel Wisły, zwolnił Maaskanta, mimo że ten pięć miesięcy wcześniej zdobył z Wisłą mistrzostwo Polski.

Andrzej Klemba: Trenerze Wisła wczoraj...

Robert Maaskant:.. tak wiem, wiem przegrała z Cracovią pierwszy raz u siebie od 56 lat.

A dziś zwolniła trenera Kazimierza Moskala.

- O tego jeszcze nie wiedziałem. Wciąż mam od czasu do czasu kontakt z Kaziem i Jarkiem [Krzoską, kierownikiem drużyny - red.], choć dawno się nie widzieliśmy. Na bieżąco sprawdzam też wyniki klubu, choć nie wiem co się dzieje w środku.

Pana spotkała podobna sytuacja - został pan zwolniony po porażce w derbach w 2011 roku tyle że przy ul. Kałuży.

- Nigdy nie jest dobrym pomysłem podejmować decyzje na podstawie emocji. No cóż, taki jest futbol. To nie pomoże Wiśle. Kaziu kocha ten klub i mocno pracował dla jego dobra. A przecież wszyscy wiedzą, że Wisła ma problemy finansowe.

Jak się pan dowiedział o zwolnieniu.

- Następnego dnia byłem na meczu Młodej Ekstraklasy. To były derby rozgrywane przez Reymonta. Dostałem wezwanie do biura, gdzie decyzję przekazali mi Bogdan Basałaj i Stan Valckx.

Bogusław Cupiał nie zadzwonił?

- Przecież on nie umie mówić po angielsku. Trudno byłoby się dogadać.

A co u pana synka, który się urodził w Krakowie. Dał mu pan na imię Kaziu.

- Na drugie ma Kaziu, na pierwsze Maas i tak na niego wołamy. Ale rzeczywiście Kaziu daliśmy mu na cześć tego, że urodził się w Krakowie. Poza tym, gdybym nie lubił Kazia Moskala, to wtedy synkowi nie dałbym takiego imienia. Syn jak dorośnie będzie miał piękną historię do opowiedzenia.



Czy zwolnienie Kazimierza Moskala to dobra decyzja?
Więcej o: