Sport.pl

Wisła Kraków. Kamil Kosowski: Jak na trenera Smudę odprawa była bardzo spokojna

- Widać, że "Żuraw" wciąż potrafi szybko biegać, a "Franek" odnaleźć się w sytuacji bramkowej - mówi po meczu Wisły Kraków z Drużyną Gwiazd Kamil Kosowski.
Rozmowa z Kamilem Kosowskim, byłym piłkarzem Wisły

Porażka 1:6 boli?

Kamil Kosowski: W zasadzie Wisła wygrała. Choć jakaś sportowa złość jest, powinniśmy strzelić jeszcze dwie bramki. Udało się zagrać kilka fajnych akcji, ale potrzeba kilkunastu albo kilkudziesięciu. Tak było, kiedy wszyscy razem tu graliśmy. Ale mimo upływu czasu widać, że "Żuraw" potrafi szybko biegać, a "Franek" odnaleźć się w sytuacji bramkowej.

Co takiego jest w Wiśle, że tyle gwiazd przyjechało na ten mecz?

- Ciężko mi mówić za kolegów, ale wydaje mi się, że czują wielki sentyment do tego klubu. Mam nadzieję, że tak jak ja czują się wiślakami. Poza tym dzisiaj wszyscy spotkaliśmy się po wielu latach i mogliśmy pożegnać się z kibicami.

Jakie były wskazówki taktyczne przed spotkaniem?

- Wracać jak najszybciej (śmiech). Ale nie dawaliśmy rady. Jak na trenera Smudę odprawa była bardzo spokojna. Aż byłem zdziwiony, że nie było wskazówek taktycznych. Ale zebrali się kumple, żeby ze sobą troszeczkę pobyć na boisku i pokazać się kibicom, a potem razem posiedzieć.

Więcej o: