Sport.pl

Tomasz Frankowski: Dajmy w spokoju popracować Moskalowi

Po 11 kolejkach Wisła Kraków zajmuje siódme miejsce w tabeli ekstraklasy. - Miejmy nadzieję, że ten sezon będzie przełomowy, bo strata do prowadzącej trójki jest minimalna - mówi Tomasz Frankowski.
Były napastnik Wisły w sobotę znów zagrał na stadionie przy Reymonta w meczu krakowskiej drużyny z zespołem gwiazd. W tej drugiej ekipie, jak przed laty, tworzył parę napastników z Maciejem Żurawskim. - Kibice gremialnie się stawili, myślę, że żaden z piłkarzy nie odmówił przyjazdu, by wspomóc klub i zaprezentować się krakowskiej publiczności, zapewne po raz ostatni - podkreśla Frankowski.

Jeden z najlepszych strzelców w historii Wisły nie uniknął pytań o aktualną sytuację klubu. Uważa, że teraz nie czas na gwałtowne ruchy. - Trzeba dać w spokoju popracować Kazimierzowi Moskalowi. Może młodzież zacznie grać jak my przed laty - mówi.

Tak optymistycznie nastawiony nie był inny piłkarz zespołu gwiazd. - Nie ma co porównywać obecnej drużyny z tą z przeszłości. Chociaż ja także jestem kibicem Wisły i trzymam kciuki, żeby wyniki były coraz lepsze - zaznacza Damian Gorawski.

Frankowski zauważa, że fanom potrzeba cierpliwości: - Przez ostatnie 10 lat rozpieściliśmy krakowską publiczność, która wciąż pamięta tłuste lata. Miejmy nadzieję, że ten sezon będzie przełomowy, bo strata Wisły do prowadzącej trójki jest minimalna.

Na przełom czeka też Radosław Majdan. Były bramkarz krakowian podkreśla, że miejsce zespołu jest w czołówce. - Przy takim stadionie aż się prosi, żeby klub grał w europejskich pucharach. Wtedy takie obiekty wypełniają się po brzegi. Mam nadzieję, że wrócą czasy, kiedy Wisła seryjnie zdobywała mistrzostwo - wierzy Majdan.

Na razie krakowianie wysoko ograli dawne gwiazdy, gromiąc je 6:1. - Mogliśmy się poczuć jak za dawnych lat, ale nie da się oszukać, że lata lecą. Większość z nas jest po ciężkich urazach i nie gra. Ale celem była wspólna zabawa i świętowanie - dodaje Gorawski.

Więcej o: