Sport.pl

Wisła Kraków. Marcin Baszczyński: Jestem zły na gwiazdy, bo miały kogoś "upolować"

W przeciwieństwie do większości dawnych gwiazd Wisły Kraków, celem Marcina Baszczyńskiego był nie tylko ponowny występ przed krakowską publicznością. - Chciałem kogoś mocniej trafić, żeby poczuł, jak kiedyś graliśmy - żartuje były piłkarz.
Baszczyński wybiegł w podstawowym składzie drużyny gwiazd. Podkreśla, że poczuł się, jakby znów był piłkarzem Wisły. - Wejście do hotelu, później na stadion, te twarze, ci zawodnicy - można było poczuć moc, jaka przez lata była w Wiśle. Wróciły wspomnienia i kontakt z kibicami.

Już na początku meczu były obrońca sfaulował Macieja Sadloka. Później obrońca Wisły odpłacił się starszemu koledze. - Historia zatoczyła koło: Maciek trafił do Wisły ze Śląska i wziął w klubie mój numer. Cieszę się, że robi postępy. Chciałem kogoś mocniej trafić, żeby poczuł jak kiedyś graliśmy - zaznacza Baszczyński.

Dziś były obrońca jest menedżerem Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Jego zespół za tydzień zagra ligowy mecz z Wisłą. - Jestem zły na gwiazdy, bo postawiłem im jasny cel: mają kogoś "upolować". A wszyscy zeszli zdrowi. Nikogo nie "upolował" Nikola Mijailović, ale jego błędem było to, że przyjechał do Krakowa dwa dni wcześniej i musiał odwiedzić parę osób - żartuje.

Więcej o: