Sport.pl

Marcin Dorna: Wisła nie jest jedyna. Borussia też nie poznała się na Marco Reusie

- Monitorujemy młodych graczy Wisły i Cracovii, nie tylko do drużyny U-21, ale także do młodszych roczników. Z naszych obserwacji wynika, że wychowankowie tych klubów coraz częściej dostają możliwość zaprezentowania umiejętności w ekstraklasie - mówi Marcin Dorna, selekcjoner reprezentacji Polski U-21.
Maksymilian Piątek: Dlaczego juniorzy Wisły z trudem przebijają się w dorosłej piłce i mimo wąskiej kadry zespołu nie są wykorzystywani?

Marcin Dorna: Nie mam kompletnej wiedzy. Jako selekcjoner bardzo cieszę się jednak, że w Wiśle radzi sobie zawodnik drużyny U-21 Alan Uryga.

Rozwija się dobrze?

- Tak. Jego postępy są regularne. Dobrze, że często dostaje szansę. Regularnie go oglądamy i monitorujemy jego postępy. Uryga ma potencjał na zostanie klasowym zawodnikiem.

W ekstraklasie jest kilku graczy wychowanych w Wiśle, ale grają w innych klubach. Np. bracia Makowie czy Adam Buksa. Może problem leży więc nie tyle w szkoleniu, co w odpowiedniej ocenie potencjału przez trenerów?

- Wisła nie jest odosobniona w takiej sytuacji, w skali kraju jest wiele takich przypadków. Nie jest to zjawisko powszechne, ale się zdarza. Takie rzeczy dzieją się jednak nie tylko w Polsce. W Europie jest szereg podobnych przypadków, jak chociażby Marco Reus. Początkowo nie poznano się na nim w Borussii Dortmund, do której wrócił dopiero po jakimś czasie.

Czy sztab szkoleniowy obserwuje młodych graczy Wisły i Cracovii?

- Patrzymy nie tylko na najbliższą przyszłość, ale także na mistrzostwa Europy w 2017 roku. To zobowiązuje nas do ciągłej obserwacji szerokiego grona zawodników, także Wisły i Cracovii i to nie tylko do drużyny U-21, ale także do młodszych roczników. Niedawno drużyna U-20 pokonała 2:1 Niemców, takie wyniki cieszą. Byliśmy bardzo zadowoleni z debiutu w pierwszej reprezentacji Bartosza Kapustki, który jeszcze niedawno grał w U-21.

Czy jest jakiś złoty środek na poprawę szkolenia? W warunkach polskich za wzór stawia się akademie Lecha i Legii. Dlaczego podobnego modelu nie udaje się zastosować w Wiśle i Cracovii?

- Z naszych obserwacji wynika, że wychowankowie krakowskich klubów, podobnie jak i innych coraz częściej dostają szanse w ekstraklasie. Coraz więcej młodych piłkarzy prezentuje wysoką jakość, więc ten trend wydaje się naturalny.

Jak dużo najlepszym polskim akademiom brakuje do europejskiego topu?

- Metodologia i wykonywana praca jest zbieżna z najlepszymi europejskimi szkółkami. Wielu trenerów podgląda zagraniczne kluby, jeżdżą do silnych klubów, by przyglądać się pracy z bliska. Po takim przygotowaniu elementy szkolenia z najlepszych akademii są wprowadzane w Polsce. Ciągle ograniczają nas finanse i przede wszystkim infrastruktura, ale jakość z roku na rok rośnie.

Coraz więcej młodych polskich zawodników wyjeżdża za granicę. To dobra ścieżka rozwoju czy lepiej czekać na szansę w polskiej ekstraklasie? Grzegorz Krychowiak i Robert Lewandowski obrali różne ścieżki rozwoju. Są też Michał Chrapek czy Paweł Wszołek, którzy za granicą nie błysnęli.

- Nie ma jednego przepisu na sukces. Młodzi piłkarze powinni jednak dłużej zostawać w ekstraklasie, tutaj spokojnie się rozwijać. Więcej jest przypadków dużych karier piłkarzy, którzy nie decydowali się, by szybko wyjechać z Polski. Oczywiście są też przypadki przywołanego Krychowiaka czy Wojciecha Szczęsnego, ale nie każdy zawodnik odpowiednio się rozwinął po wczesnym wyjeździe. Co roku wielu przenosi się do klubów zagranicznych, ale często nie radzą sobie w nowym otoczeniu i wracają do kraju. Ekstraklasa to liga dająca znakomite możliwości rozwoju, cały czas się rozwija i młodzi nie powinni zbyt szybko jej opuszczać

Polska piłka doczekała się zawodników na wysokim poziomie, a w rozgrywkach ligowych pojawiają się kolejne talenty. Coraz lepsze są też wyniki reprezentacji. Szkolenie w Polsce weszło na wysoki poziom, czy to tylko utalentowana generacja piłkarzy?

- Poszczególne roczniki są statystycznie podobne. Żyjemy w kraju o dużej populacji, gdzie piłka nożna jest dominującym sportem. To wszystko daje nam komfort selekcji, w ostatnich latach jakość szkolenia jest coraz wyższa. Dzisiaj wiele akademii działa w pełni profesjonalnie. Po wprowadzeniu projektów szkoleniowych przez kluby oraz PZPN - warto wspomnieć choćby m.in. o Akademiach Młodych Orłów, Letniej Akademii Młodych Orłów, Centralnej Lidze Juniorów - niezbędna jest cierpliwość, ale efekty w postaci dobrze wyszkolonych młodych zawodników na pewno będą.

W listopadzie 2013 roku na stadionie Cracovii pańska reprezentacja U-21 pokonała 3:1 Grecję, a hat trickiem popisał się Arkadiusz Milik. Czy spodziewał się pan wtedy, że to będzie taki gracz, jakim jest dzisiaj? Z kolei kompletnie pogubił się np. Bartłomiej Pawłowski, któremu wróżono karierę.

- Nie da się porównać tak różnych piłkarzy. Skala talentu jest różna, na rozwój wpływa wiele czynników. Arek Milik został królem strzelców tamtych eliminacji, mimo że był dwa lata młodszy od większości zawodników. Już wtedy byliśmy pewni, że zrobi karierę. Co do innych graczy z tamtej drużyny wielu zmieniało kluby, szukali miejsca, jednym się udało, innym nie. Graliśmy w tamtym czasie m.in. z reprezentacją Turcji, w której było wielu ciekawych zawodników. Z tamtej drużyny gwiazdą Bundesligi jest dzisiaj Hakan Calhanoglu, ale wielu zawodników nie gra na takim poziomie. Ważne dla nas jest to, że cała drużyna robi kroki do przodu. Cieszy nas, że wielu z tamtej kadry dostało już szansę w dorosłej reprezentacji, jak np. Karol Linetty, Paweł Zieliński, Michał Żyro, Rafał Janicki czy Marcin Kamiński.

W 2017 r. młodzieżowe mistrzostwa Europy zorganizuje Polska, a jednym z miast gospodarzy będzie Kraków. Czy zwolnienie z eliminacji jest dla pana utrudnieniem?

- To pewne wyzwanie organizacyjne i szkoleniowe. Naszym zadaniem jest perfekcyjne zaplanowanie kalendarza na cały ten okres. Jestem pewien, że czas wykorzystamy najlepiej jak to możliwe. Miałem okazję oglądać mecze na tegorocznych MME w Czechach, gdzie gospodarze zagrali dobrze i grali jak równy z równym m.in. z Niemcami. Stać nas, by za dwa lata też zagrać dobrze i dać radość kibicom.

Więcej o: