Sport.pl

Wisła Kraków. Moskala i Małeckiego rewanż po trzech latach

Kazimierz Moskal gra o posadę, a zwolnić może go zawodnik, który już raz mocno zaszedł mu za skórę. Mecz Pogoń Szczecin - Wisła w piątek o godz. 18.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

To ostatnie niepokonane zespoły w tym sezonie. W Szczecinie taki wynik napędza marzenia o europejskich pucharach, a w Krakowie... nerwowe ruchy. Bo choć Wisła jeszcze nie przegrała, to uznano, że cztery remisy w pięciu meczach to za słabo.

W poniedziałek Moskal został wezwany do siedziby Telefoniki. Na ogół trenerzy wychodzą stamtąd z wypowiedzeniem, ale tym razem szkoleniowiec zachował stanowisko. Klub oficjalnie ogłosił, że spotkanie dotyczyło "podsumowania pierwszej fazy sezonu". Jeśli jednak ktoś orientuje się realiach Wisły, to wie, że to próba zaklinania piorunów przed burzą.

Nieoficjalnie mówi się, że Moskal dostał ultimatum na dwa mecze (po nich nastąpi przerwa na reprezentację, czyli tradycyjny okres wymiany trenerów w ekstraklasie). By spać spokojnie, oba musi wygrać (kolejny gra ze Śląskiem Wrocław). O ultimatum szkoleniowiec mówić nie chce. - Jestem pracownikiem Wisły i robię, co do mnie należy. Nie zawracam sobie głowy tym, co podają media, tylko skupiam się na pracy. Tyle mam do powiedzenia w tej sprawie - ucina Moskal.

Być może dziś o przyszłości szkoleniowca zadecyduje piłkarz, z którym nie jest mu po drodze. Patrykowi Małeckiemu przy Reymonta wiele rzeczy uchodziło na sucho. Wyzywał dziennikarzy, obrażał tysiące kibiców, nie wykonywał poleceń trenera Henryka Kasperczaka, ale na ogół kończyło się na karach. Moskal tak pobłażliwy nie był.

W 2012 r. szkoleniowiec zmienił Małeckiego w meczu Ligi Europy ze Standardem Liege. Zawodnik nie podał trenerowi ręki, kopnął w jedną z reklam, a następnie odmówił wyjazdu na mecz ligowy. "Małecki swoim zachowaniem [...] naraził na szwank dobre imię klubu" - argumentowano przy Reymonta.

A Moskal dodał: - Patryk ma czas nie na to, by przemyśleć swoje postępowanie, ale by się zmienić.

Małecki u Moskala nie wrócił już nawet do treningów z zespołem i była to największa kara, jaką dostał w Wiśle. Do łask przywrócił go dopiero Michał Probierz. - Patryk za swoje zachowanie nigdy mnie nie przeprosił. Od tamtego czasu spotkaliśmy się chyba raz, podaliśmy sobie dłonie, ale dłuższej rozmowy nie było - wspomina Moskal.

W 2014 r. zawodnik przeniósł się do Pogoni Szczecin i choć na ręce ma wytatuowanego Henryka Reymana, legendę Wisły, to w jednym z pierwszych wywiadów przyznał, że teraz zamierza umierać za Pogoń.

Początek miał przeciętny, później nabawił się poważnej kontuzji, ale akurat kilka dni przed meczem z Wisłą strzelił pierwszą bramkę dla szczecinian - jego gol w poniedziałek dał Pogoni wygraną w Bielsku-Białej z Podbeskidziem (3:2).

Dzięki temu szczecinianie są na piątym miejscu z dziewięcioma punktami (Wisła ma sześć i jest jedenasta). - Pogoń to zaskoczenie, bo spodziewano się, że to Lech Poznań, Legia Warszawa czy Lechia Gdańsk zdominują ligę. Szczecinianie grają bardzo skutecznie, solidnie w defensywie. Ale my w lidze wygraliśmy do tej pory tylko raz i to nas nie satysfakcjonuje - podkreśla Moskal.

W Wiśle nie zagrają kontuzjowani od dłuższego czasu Emmanuel Sarki i Maciej Sadlok. W Pogoni pod znakiem zapytania stoi występ trzech podstawowych zawodników.

Transmisja meczu Pogoń - Wisła na Eurosport 2, relacja na krakow.sport.pl

Więcej o:
Najczęściej czytane