Sport.pl

Wisła Kraków - Lech Poznań. Pojedynek napastników także dla Wisły

Wisła Kraków pokonała Lecha Poznań 2:0. Takim samym rezultatem zakończyła się konfrontacja napastników obu drużyn. Paweł Brożek i Maciej Jankowski mieli udział przy bramkach zespołu z ul. Reymonta. Atakujący rywali niczym się nie wyróżnili.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Pojedynek Wisły z Lechem miał być również pojedynkiem napastników - Pawła Brożka i Denisa Thomalli. Od pierwszych minut aktywniejszy był piłkarz z Krakowa. Już pierwsza akcja Wisły zakończyła się długim podaniem w kierunku Brożka. Druga taka próba przyniosła gola dla krakowian. Brożek uwolnił się od obrońcy i zgrał piłkę głową do Rafała Boguskiego, a ten - na raty - zdołał wbić futbolówkę do siatki.

Napastnik Wisły był też aktywny w kontratakach. Jego dwójkowa akcja z Boguskim powinna skończyć się golem dla Wisły, ale partner, zamiast strzelać, zbyt mocno odegrał mu piłkę. W pierwszej połowie Brożek starał się też cofać po futbolówkę i rozgrywać, co całkiem nieźle mu wychodziło. Jedyne, czego mu zabrakło, to strzały - tylko raz próbował zaskoczyć Jasmina Buricia.

Po piłkę starał się też cofać Thomalla, ale z dużo gorszym skutkiem. Niemiec sporo biegał, szukał sobie miejsca na skrzydłach i przy linii środkowej, ale niewiele z tego wynikało. Często bliżej bramki niż on znajdował się Kasper Hamalainen. Kiedy już Thomalla dostał piłkę w polu karnym, wdał się w drybling i wywiózł ją za linię końcową.

W przeciwieństwie do Brożka Niemiec był poza grą. Niby biegał, ale jego kontakty z piłką były rzadkie - w pierwszej połowie miał tylko 16 zagrań, żadnego strzału. Thomalla ucierpiał też w jednym ze starć z obrońcami z Krakowa i po przerwie na boisko już nie wybiegł.

Po przerwie na minus

Miejsce Thomalli na pozycji numer dziewięć na dobre zajął Hamalainen. Fin miał świetną okazję na zdobycie bramki w 56. minucie. Hamalainenowi zabrakło jednak nieco szybkości i zdecydował się na strzał z kilkunastu metrów, który Radosław Cierzniak odbił na rzut rożny.

Po 20 minutach gry w ataku Fin wrócił do drugiej linii, a na "szpicy" pojawił się Marcin Robak. Nie mógł sobie jednak poradzić z Arkadiuszem Głowackim i był zupełnie niewidoczny.

W drugiej połowie wyraźnie z tonu spuścił też Brożek. Często niepotrzebnie próbował dryblować. W 53. minucie nieźle zapowiadająca się akcja gospodarzy zatrzymała się na Tamasie Kadarze, którego nie dał rady minąć napastnik Wisły. Brożek rzadko gościł z piłką w polu karnym, a kiedy już ją tam dostawał, kończyło się to stratą - tak jak przy obiecującej kontrze z 73. minuty, kiedy znów jego próbę dryblingu przerwał obrońca. W drugiej części gry wiele zagrań Brożka było niedokładnych. W 77. minucie opuścił boisko.

Jego miejsce zajął Maciej Jankowski. Choć na boisku przebywał dużo krócej niż Robak, zdążył zapisać się w statystykach. W doliczonym czasie gry pomknął lewą stroną i popisał się asystą przy golu Boguskiego.

Napastnikom obu drużyn brakowało jednak strzałów. Pod tym względem musieli wyręczać ich gracze drugiej linii. Czwórka Brożek, Jankowski, Thomalla, Robak oddała w sumie... jedno uderzenie.



Więcej o: