Wisła Kraków. Denis Popović wystrzelił dopiero w Polsce

W Słowenii był uważany za dobrego piłkarza, ale okazało się, że z tej mąki chleba już nie będzie. - Był jednym z wielu piłkarzy - mówi słoweński dziennikarz. W Polsce radził sobie lepiej. Jak będzie w Wiśle?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



W środę słoweński rozgrywający podpisał roczny kontrakt z krakowskim klubem z opcją przedłużenia o trzy lata. To następca Semira Stilicia, co potwierdzają statystyki - w minionym sezonie I ligi Popović miał 12 asyst i siedem bramek i również dzięki niemu Olimpia Grudziądz utrzymywała się w górze tabeli zaplecza ekstraklasy. Sezon wcześniej w trzy miesiące strzelił siedem goli i utrzymał w I lidze GKS Tychy.

Trener Dariusz Kubicki: - To kreatywny zawodnik, obdarzony niesamowitą piłkarską inteligencją. Jeden z najlepszych grających na zapleczu ekstraklasy. Najlepiej spisuje się za napastnikiem, ale poradzi sobie wszędzie.

Podobnie wypowiada się o nim Jan Żurek, który prowadził Popovicia w Tychach. - Ma dużą szansę grać w Wiśle, to chłopak z naprawdę dużymi możliwościami - mówi szkoleniowiec.

Popović do Polski trafił na początku 2014 roku, kiedy brał udział w testach w Wiśle i Górniku Zabrze. Oba ekstraklasowe kluby nie chciały podpisać z nim kontraktu. Wcześniej przez kilka lat miotał się w lidze słoweńskiej i przez pół roku w greckim Panthrakikósie.

Słoweniec to wychowanek NK Celje. - Dużo się po nim spodziewano, ale nigdy nie uważano go za wielki talent - mówi słoweński dziennikarz Jure Bohoric. - W pewnym momencie zatrzymał się w rozwoju - dodaje.

Popović w końcu zamienił Celje na Koper. - Wtedy wszyscy zaczęli mówić, że to początek jego końca - twierdzi reporter, który określa rozgrywającego jako zawodnika jednego z wielu - dobry, ale bez wielkich fajerwerków.

Kreatywność i inteligencję zaczął pokazywać dopiero w Polsce. Wisła zweryfikuje, czy to kwestia kraju, czy poziomu rozgrywkowego - I liga to jednak poziom niżej niż liga słoweńska.