Sport.pl

Tomasz Frankowski: Wisła? Przy problemach finansowych warto stawiać na młodzież

- Trenerzy musieli sobie radzić w trudnych warunkach, w klubie jest sporo problemów, ale kibice zasługują na dobrą drużynę - przyznaje Tomasz Frankowski, były napastnik Wisły Kraków.
Rozmowa z Tomaszem Frankowskim, byłym zawodnikiem Wisły

Damian Gołąb: W ostatnich meczach sezonu Wisła miała szansę powalczyć o miejsce gwarantujące grę w europejskich pucharach, ale ostatecznie wylądowała na 6. miejscu. To wynik na miarę możliwości?

Tomasz Frankowski: - Przed sezonem w Wiśle mówiło się, że celem jest awans do pierwszej ósemki. Udało się zająć trochę wyższe miejsce, ale nie skończyło się to żadnym wielkim wynikiem, nie było pucharów. Trenerzy Franciszek Smuda i Kazimierz Moskal musieli sobie radzić w trudnych warunkach. Wszyscy wiemy, że w klubie jest sporo problemów, o których się nie mówi. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało w przyszłym sezonie. Wisła ma wielu kibiców, którzy zasługują na dobrą drużynę. Taką, która będzie grać ładną piłkę i walczyć o czołowe lokaty.

W poprzednim sezonie w zasadzie jedynym napastnikiem Wisły był Paweł Brożek. Na ile brak konkurencji przeszkadza w utrzymaniu formy?

- Wiadomo, że najlepiej, gdyby było dwóch, trzech napastników walczących o miejsce w pierwszej jedenastce. Paweł strzelił 15 goli, ale trudno utrzymać formę przez cały sezon bez wsparcia. Pod koniec sezonu przebudził się Maciej Jankowski, ale to było za mało. Zresztą Jankowski to dla mnie właśnie napastnik, a nie skrzydłowy czy pomocnik. Brożka słabo wspomagał też Mariusz Stępiński.

W przyszłym sezonie w kadrze pierwszego zespołu ma się znaleźć 19 piłkarzy z profesjonalnymi kontraktami, skład uzupełniać mają młodzi zawodnicy. Jak może się to odbić na jakości zespołu?

- Młodzi zawodnicy mogą być pomysłem na Wisłę. W ostatnich latach kilku chłopakom udało się przebić do pierwszego zespołu. Przy problemach finansowych warto stawiać na młodzież.

Tylko skąd ją brać? W niedzielę obserwował pan turniej Murapol Cup dla młodych chłopców. W finale zagrało Dinamo Zagrzeb i Manchester City, akademia Wisły zajęła dopiero ósme miejsce.

- Przewaga zagranicznych drużyn wynika przede wszystkim z szerszej siatki skautingu. Do klubów takich jak Manchester City czy United trafiają wyróżniający się zawodnicy z całego kraju. Dlatego już na poziomie 10-letnich chłopców widać różnicę. Dzięki temu potem wychowują takich zawodników, jak choćby Dinamo Zagrzeb, skąd wypłynęli Mario Mandzukić czy Luka Modrić.



Więcej o: