Sport.pl

Sezon Wisły Kraków w liczbach. Sekunda trenera od Kobierzyna i 132 lata pradziadka Sarkiego

Piłkarze Wisły Kraków kończą sezon w przeciętnych nastrojach, a w statystykach próżno szukać pocieszenia. Oto subiektywny wybór liczb sezonu.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

12 159 - tylu widzów średnio oglądało w tym sezonie mecze na stadionie przy ul. Reymonta. Pod tym względem Wisła zajęła czwarte miejsce w ekstraklasie, dwie pozycje wyżej niż w ligowej tabeli. To jednak najsłabszy wynik od zakończenia rozbudowy miejskiego stadionu. Małym zainteresowaniem cieszyły się mecze w rundzie finałowej - średnio oglądało je 9463 widzów. Ale i tych, którzy przyszli na stadion, krakowianie grą nie rozpieszczali.

132 - tylu lat dożył pradziadek Emmanuela Sarkiego. A przynajmniej tak w jednym z wywiadów stwierdził pomocnik Wisły. Niby nie mamy powodów, by mu nie wierzyć, ale... według wszelkich dostępnych źródeł najstarszy człowiek świata w chwili śmierci miał 122 lata... Tak czy inaczej: pradziadek Sarkiego wyróżniał się nie tylko długowiecznością - podobno był też haitańskim misjonarzem, który pojechał do Afryki nawracać Nigeryjczyków. By uczcić pamięć przodka, piłkarz Wisły przyjął powołanie do reprezentacji Haiti.

30 - tyle bramek na wyjeździe zdobyli w tym sezonie piłkarze Wisły. Najwięcej w ekstraklasie. Przełożyło się to jednak tylko na pięć wygranych. U siebie krakowianie sięgnęli po siedem zwycięstw.

21 - w tylu meczach w tym sezonie Wisła prowadziła. Tylko 12 razy udało jej się dowieźć ten rezultat do końca. Zwycięstwem zakończyło się więc jedynie 57 procent spotkań, w których krakowianie byli bliscy wygranej. Pod tym względem gorzej wypada tylko GKS Bełchatów.

18 - tyle razy w tym sezonie Mariusz Stępiński wszedł na boisko z ławki rezerwowych. W tej kategorii był rekordzistą Wisły. Niestety, młody napastnik nie może pochwalić się innymi imponującymi liczbami. Tylko siedem razy trenerzy znaleźli dla niego miejsce w pierwszej jedenastce, ale aż sześć z tych meczów kończył na ławce. Największym problemem jest jednak "dwójka" w rubryce strzelonych goli.

11 - "tylko" tyle żółtych kartek zobaczył w tym sezonie Łukasz Burliga. Tylko, bo w poprzednich rozgrywkach obrońca ustanowił rekord ekstraklasy - został ukarany przez sędziów aż 15 razy. W tym roku do ulubieńców arbitrów nie należał też Arkadiusz Głowacki. Kapitan Wisły obejrzał 10 żółtych kartek.

1 - minutę spędził na boisku Przemysław Lech, sekundę od Kobierzyna (tam znajduje się szpital specjalistyczny) był Franciszek Smuda (szczegóły TUTAJ), jednego punktu zabrakło Wiśle do piątego miejsca w tabeli. Cały sezon krakowian trudno ocenić na jedynkę, ale i o pierwszym miejscu pod Wawelem na razie nie mają co myśleć.



Więcej o: