Sport.pl

Lechia Gdańsk - Wisła Kraków. Zderzenie piłkarskich światów

Lechia Gdańsk miała być nową siłą ekstraklasy, Wisła Kraków powoli odchodzić w cień. Teraz są w tym samym miejscu i w piątek (godz. 20.30, relacja na krakow.sport.pl) w Gdańsku grają kluczowy mecz o europejskie puchary (godz. 20.30)
Facebook? » | A może Twitter? »


"Umarł król, niech żyje król" - tak można streścić zapowiedzi sprzed sezonu. Wisła była targana problemami finansowymi, nie bez kłopotu uzyskała licencję, a o czasach świetności przypominały już tylko puchary w klubowej gablocie. Murowanym kandydatem do zastąpienia krakowian w czołówce była Lechia. Zasilona milionami złotych, kilkunastoma zawodnikami z wielkimi ambicjami.

Wisła nie zamierza jednak odpuszczać, a gdańszczanie w lidze wcale się nie rozpanoszyli. W efekcie obie drużyny dzieli dziś tylko punkt i są kandydatami do zajęcia co najmniej czwartego miejsca, które powinno zapewnić grę w eliminacjach Ligi Europy.

- Widać, że Lechia się rozkręca i zaczyna grać na miarę oczekiwań - przyznaje Kazimierz Moskal, trener Wisły.

Prezes Lechii persona non grata w Wiśle

Lechia, z którą muszą liczyć się najlepsi, rodziła się w bólach. Za setki tysięcy złotych ściągano renomowanych zawodników, ale też wydano masę pieniędzy na przeciętniaków, którzy żerowali na nagłym przypływie pieniędzy do klubu. Jesienią drużyna długo tkwiła w dolnej części tabeli i sięgnęła aż 13. miejsca.

Wisła grała stabilniej. Choć drużynę zbudowano m.in. z zawodników niechcianych i po przejściach, to rzadko schodziła poniżej przyzwoitego poziomu. Co nie oznacza, że przy Reymonta działo się dobrze. Klub cały czas ma zaległości wobec zawodników i coraz częściej słychać, że niektórzy mają takiej sytuacji powyżej uszu. I pewnie chętnie rozważyliby ofertę z Lechii, gdyby taka się trafiła. - W Gdańsku widać pozytywną energię. Wiele się tam zmienia, w zespole mają dobrą i bojową atmosferę - uważa Moskal.

Za pieniędzmi gdańszczan stoi m.in. Adam Mandziara, persona non grata... przy Reymonta. W Lechii jest prezesem, a przed laty blisko współpracował z Wisłą. Dla krakowian okazało się to jednak bardzo kosztowne, bo w sądzie przegrali z nim setki tysięcy euro prowizji od transferów, których do tej pory nie oddali.

Kto bliżej kupna garnituru

Dzisiejszy mecz ma być kolejnym punktem w planie ratowania finansów Wisły. Zakłada grę w fazie grupowej LE, ale wcześniej drużyna musi dostać się do eliminacji. Jest na dobrej drodze, ale w grupie mistrzowskiej jedna porażka może zrzucić zespół o kilka miejsc. Dlatego każde spotkanie rośnie do rangi meczu o życie, szczególnie gdy rywalem jest sąsiad w tabeli.

- Chcemy wygrać i zbliżyć się do podium. Nie robię matematycznych wyliczeń, na którym miejscu chciałbym skończyć sezon. A może zdobędziemy mistrza i będę mógł kupić sobie fajny garnitur na galę ekstraklasy? - uśmiecha się Łukasz Budziłek, bramkarz Lechii, który dziś ma zadebiutować na PGE Arenie. - Do tej pory na naszym stadionie broniłem tylko karne wykonywane przez kibiców w przerwie spotkań.

Wisła w Gdańsku nie wygrała od trzech lat, a dziś będzie musiała poradzić sobie bez kontuzjowanego Wilde Donalda Guerriera. W kadrze znaleźli się Semir Stilić, a także Richard Guzmics, który ponad miesiąc leczył kontuzję.





Czy Wisła pokona w Gdańsku Lechię po raz pierwszy od trzech lat?
Więcej o: