Sport.pl

Ostatnie zwycięstwo Wisły Kraków w Gdańsku? To pamięta tylko trzech piłkarzy

Mecz Lechii Gdańsk z Wisłą Kraków z marca 2012 rok to dowód na to, jak szybko w piłce nożnej zmienia się sytuacja. Choć minęły ledwie trzy lata, to w tamtym spotkaniu z dzisiejszych składów zagrali tylko Rafał Janicki, Piotr Grzelczak (obaj Lechia), a z ławki wszedł Łukasz Garguła (Wisła).

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



Kiedy ostatni raz krakowianie zwyciężali na PGE Arenie o problemach finansowych klubu z Reymonta jeszcze głośno się nie mówiło, piłkarze pensje dostawali jeszcze regularnie. Gra w europejskich pucharach to był cel numer jeden na poprawę klubowego budżetu. Dlatego tuż przed meczem nowym szkoleniowcem zespołu został Michał Probierz, bo nacisk trzeba było położyć na wynik, nie na piękną grę, której zwolennikiem był Kazimierz Moskal. Dzisiejszy trener Wisły zapewniał, że jego pomysły zapewnią klubowi sukces, ale w to nie chciał wierzyć zarząd i na kilka dni przed meczem z Lechią zmienił szkoleniowca.

Probierz przejął zespół rozbity, bez życia. - W klubie była wypalona grupa, która nie awansowała do Ligi Mistrzów, zaczęły się problemy finansowe, a niektórzy zawodnicy byli niezadowoleni, że nie odeszli - mówił niedawno.

Trener potraktował pracę w Wiśle jako wielkie wyzwanie.- Rewolucji nie będzie, bo w rewolucjach giną ludzie - podkreślał przed meczem. Zanim drużyna wyruszyła do Gdańska, Probierz rozmawiał z każdym piłkarzem. Można było odnieść wrażenie, że nowy trener będzie stawiał na pobudzenie zawodników, nie na zmianę stylu gry.

Tuż przed meczem okazało się to jednak tylko zasłoną dymną. Szkoleniowiec ustawił drużynę na nowo i kazał jej grać inaczej. Krakowianie zagrali z dwoma napastnikami i to dwoma silnymi snajperami - Cwetanem Genkowem i Dudu Bitonem. Na ławce usiadł Łukasz Garguła. To oznaczało, że Probierz stawia na inny sposób gry niż Moskal. Dotychczas Wisła miała rozprowadzać rywala po całym boisku, szukać wolnych przestrzeni i tam zagrywać piłkę, którą krakowianie podawali sobie przez kilkadziesiąt sekund. U Probierza chodziło o walkę i szukanie drogi do bramki rywala najprostszymi środkami.

Bardziej skuteczny w Gdańsku okazał się pomysł nowego trenera. Wisła oddała więcej strzałów od Lechii (14 do 7), w tym celnych (5 do 3), a przede wszystkim wygrała 2:0. Najpierw po rzucie rożnym strzelił Kew Jaliens, a później karnego wykorzystał Biton. - Uważam, że jest to początek nowej Wisły, nowej gry i jakości. Myślę, że zrobiliśmy duży krok do przodu, zaczęliśmy przede wszystkim znowu zdobywać bramki - powiedział po meczu strzelec pierwszego gola, obrońca krakowskiego zespołu.

Największym problemem dla Probierza było dogadanie się z piłkarzami Wisły, którzy wówczas stanowili międzynarodową mieszankę. Kłopoty szkoleniowca zarejestrowała kamera Canal+.



Lechia biła się wtedy o utrzymanie - skład drużyny Pawła Janasa na mecz z krakowianami na kolana nie powalał. Większość zawodników nie przetrwała w klubie za długo, zwłaszcza wtedy, gdy w Gdańsku pojawiły się spore pieniądze. Dziś w Gdańsku gra tylko obrońca Rafał Janicki i ściągnięty w zimie 2012 roku Piotr Grzelczak. W piątek z Wisłą zagrać mogą obaj, ale pewne miejsce w pierwszym składzie ma tylko ten pierwszy - jest podstawowym stoperem zespołu.

Tamten mecz z Wisły pamięta jedynie Łukasz Garguła, który na boisko wszedł w 70. minucie. Oddał ledwie jeden strzał.





Czy Wisła pokona w Gdańsku Lechię po raz pierwszy od trzech lat?
Więcej o: