Sport.pl

Donald Guerrier przestał się bać trenera i wiosna należy do niego

Wilde-Donald Guerrier ma szansę zostać najlepszym piłkarzem rundy wiosennej ekstraklasy. Tego nikt się nie spodziewał. - Koledzy mi pomagają - mówi skrzydłowy.
Gdyby ktoś miesiąc temu powiedział, że Haitańczyk w pięciu meczach strzeli pięć bramek i z obiektu drwin stanie się motorem napędowych Wisły, większość wzięłaby to za żart primaaprilisowy. Tymczasem Guerrier jest nominowany przez telewizję Canal+ do nagrody najlepszego piłkarza wiosny.

Wszystko zaczęło się w przerwie spotkania 26. kolejki z Jagiellonią Białystok. Kazimierz Moskal wpuścił Haitańczyka za anemicznego Rafała Boguskiego i Wisła nabrała życia. Już po kilkunastu sekundach po asyście Guerriera prowadziła 1:0. Przez 45 minut grał tak, jakby od tego zależała jego kariera - walczył, odbierał, dryblował i strzelał. W końcu trafił, ale krakowianie wrócili do domu tylko z punktem.

Tydzień później strzelił z Górnikiem Zabrze. Haitańczyk przyznał, że to zmiana trenera najbardziej na niego wpłynęła. Poprzedni szkoleniowiec, Franciszek Smuda, miał wzbudzać w nim strach. Moskal go motywuje. Dwie bramki z Podbeskidziem Bielsko-Biała ugruntowały pozycję zawodnika w drużynie. Z niechcianego stał się wartościowy.

Wisienką na kwietniowym torcie Guerriera była przepiękna bramka z Koroną Kielce. - Kiedy uderzyłem, wiedziałem, że będzie gol. Bramkarz był wysunięty - tłumaczył "Wyborczej" Haitańczyk. - Ćwiczę takie uderzenia po treningach. Zostaję z Darkiem Dudką, Semirem Stiliciem i strzelamy Michałowi Buchalikowi. Czasem trafiam, ale zdarza się, że piłka ląduje za ogrodzeniem. Wtedy wszyscy się śmieją: "Donald! Co ty robisz!?".

W meczu ze Śląskiem Wrocław Guerrier bramki nie strzelił, ale i tak nikt do jego gry nie mógł się przyczepić.

Zmianę w postawie skrzydłowego w ostatnich pięciu mieczach potwierdzają liczby. Mniej podaje (28 podań na spotkanie, w całym sezonie 37) i mniej celnie (61 do 72 proc.), ale za to więcej ryzykuje. Częściej strzela (3,4 uderzenia do 1,09) i dośrodkowuje (2,2 do 1,85). Rzadziej wchodzi w pojedynki (20 do 23), ale znacznie częściej je wygrywa (66 do 51 proc.)*.

Haitańczyk jest w Wiśle popularny. Gdy niedawno wszedł do obiektu treningowego w Myślenicach, powitał go jeden z trenerów i zapytał: "Dlaczego nie strzeliłeś 10 goli?". Donald polskiego nie rozumie, więc tylko zakłopotany odpowiedział: "Dobrze, trenerze".

Zanim dojdzie do szatni, a przejść musi cały korytarz, zaczepiają go dziennikarze, koledzy z drużyny, pracownicy klubu.

Z wszystkimi rozmawia łamaną angielszczyzną, czasem dorzuci polskie słowo, ale najlepiej mówi po francusku, który w szatni rozumie Dudka. Jego angielski nie jest najlepszy, często trudno rozeznać się w jego słowach. Raz odpowiada jednym słowem, by potem długo rozwodzić się nad jedną kwestią.

Guerrier podkreśla, że podobają mu się treningi Moskala. - Pokazuje mi, co mam robić, gdzie stać - mówi i gestykuluje, jakby rozstawiał pachołki treningowe. - Kiedyś miałem problem z taktyką. Teraz wiem, co mam robić. Wracam do obrony. Schodzę do środka, gdy piłka jest z boku. Na skrzydło, gdy atakujemy środkiem.

Rozwój Haitańczyka widzi też Arkadiusz Głowacki i twierdzi, że największe postępy Guerrier zrobił właśnie w taktyce. Wcześniej po jego interwencjach nawet najwięksi taktyczni laicy łapali się za głowę.

W rozmowie z Haitańczykiem wraca jedna kwestia - Cristiano Ronaldo. Choć więcej w nim widać Garetha Bale'a (obaj lewonożni, obaj lubią schodzić z prawej strony do środka), to o Walijczyku Guerrier rozmawiać nie chce. - To dobry zawodnik, ale moim idolem jest kto inny - zaznacza.

Guerrier chce naśladować Ronaldo, chce strzelać podobne bramki. Gdy Portugalczyk grał w Manchesterze United, bardzo pomógł mu trener Rene Meulensteen, który zapraszał go na specjalne treningi. Doskonalili technikę uderzenia, Holender tłumaczył piłkarzowi, że nie trzeba strzelać pięknych bramek, raczej starać się po prostu trafić do siatki.

Wisła na bramki Haitańczyka będzie liczyć w rundzie finałowej. Po pierwsze, poprawi to miejsce zespołu w tabeli, a po drugie, Guerrierem zainteresują się inne zespoły. I krakowianie będą mogli na nim zarobić.

* Statystyk dostarczył InStat



Więcej o: