Wisła Kraków w Bielsku-Białej zagra z Podbeskidziem bez kalkulatora

Cztery lata temu wyeliminował ich tylko pierwszoligowiec z Bielska-Białej. W piątek (godz. 20.30, relacja na kraków.sport.pl) grają z Podbeskidziem o awans do grupy mistrzowskiej.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Wiśle tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

Jest rok 2011. Trener Robert Maaskant zabiera drużynę, która kilka miesięcy później wygra ligę i będzie o kilka minut od Ligi Mistrzów, do Bielska-Białej. Na mecz Pucharu Polski z pierwszoligowcami, by szybko odrobić straty i zapewnić sobie awans do półfinału.

W końcu jego zespół był budowany za miliony, a Podbeskidzie dopiero nieśmiało pukało do drzwi najwyższej klasy rozgrywkowej. W starciu z Wisłą było jednak górą.

- Jestem bardzo zły na swoich zawodników, bo wypuścili z rąk szansę na zdobycie pucharu - mówił Maaskant do dziennikarzy ściśniętych w malutkiej salce konferencyjnej, która równie dobrze mogłaby być magazynem sprzętu sportowego.

Wzrok tylko w górę

Dziś w Bielsku-Białej wszystko wygląda inaczej. Przestarzały stadion został zastąpiony przez obiekt, który będzie mógł pomieścić kilkanaście tysięcy ludzi. Drużyna za trenera Leszka Ojrzyńskiego nabrała charakteru i dziś jest równorzędnym rywalem dla Wisły.

Nie zmieniło się tylko jedno - krakowianie ciągle mają problemy z pokonaniem bielszczan. - Nie dziwię się, że Podbeskidzie robi takie postępy. Po awansie mieli trudny moment, ale ten klub ciągle idzie do przodu - przyznaje Kazimierz Moskal, trener Wisły.

Dla jego zawodników dzisiejsze spotkanie będzie szczególnie ważne, bo Podbeskidzie z beniaminka w cztery lata zamieniło się w drużynę, która ma aspiracje nie mniejsze niż Wisła. I może się okazać, że w grupie mistrzowskiej miejsce będzie tylko dla jednego z tych zespołów.

Na razie w lepszej sytuacji są krakowianie - zajmują piąte miejsce (39 punktów), a Podbeskidzie siódme (38). Bezpiecznej przewagi nad dziewiąta Pogonią (35) nie ma żadna z tych drużyn. Gdyby jednak dziś wiślacy stanęli na wysokości zadania i wygrali, to mogliby zapewnić sobie miejsce w czołowej ósemce. Warunkiem jest co najwyżej punkt Pogoni z Cracovią i przegrana Korony z Ruchem Chorzów.

- Absolutnie się w takie obliczenia nie bawię, bo mamy tam jechać po zwycięstwo. Zresztą już do końca sezonu zasadniczego wszystkie spotkania będziemy grali o tzw. sześć punktów (z dziesiątą Koroną Kielce i czwartym Śląskiem Wrocław), więc unikam kalkulacji - podkreśla trener Moskal.

Obrońca Boban Jović: - Patrzę tylko w górę tabeli. Brakuje nam trzech punktów do miejsca, które daje awans do europejskich pucharów. Możemy się tam znaleźć, ale musimy wygrać m.in. z Podbeskidziem, co jest bardzo prawdopodobne.

Z tym rywalem Wisła w ekstraklasie zagrała zaledwie siedem spotkań i mimo różnicy w renomie zespołów bilans jest remisowy (2-3-2). Ostatni raz krakowianie w Bielsku-Białej zwyciężyli w 2012 r., ale są też dla nich dobre wiadomości - ligowego spotkania tam jeszcze nie przegrali.

Kolejne zmiany w składzie

W Wiśle nie wystąpi Richard Guzmics, który wciąż leczy uraz mięśnia czworogłowego. W tej sytuacji trener Moskal ma kilka rozwiązań. Obok Arkadiusza Głowackiego mogą zagrać Piotr Żemło, Łukasz Burliga lub Maciej Sadlok. Wiele wskazuje, że wybór padnie na tego ostatniego. - Zastanawialiśmy się nad różnymi wariantami i jakąś koncepcję mamy - nie zdradza jednak szczegółów szkoleniowiec.

Dla krakowian najważniejszy jest jednak powrót do składu Semira Stilicia. Po meczu przerwy na boisko wybiegnie również Burliga.

Transmisja meczu na Canal+ Sport, relacja na krakow.sport.pl.



Wisła Kraków z Podbeskidziem Bielsko-Biała