Sport.pl

Wisła Kraków. Szósty mecz Piotra Żemły w ekstraklasie nie na "szóstkę"

W piątek Wisła Kraków zremisowała z Górnikiem Zabrze 1:1, a młody obrońca tworzył parę stoperów z Arkadiuszem Głowackim. Zaprezentował się jednak zdecydowanie gorzej od doświadczonego kolegi.
Wisła Ekstra! Wywiady, ciekawostki, reportaże - to wszystko wyślemy Ci na pocztę »

Obecność Żemły w pierwszym składzie Wisły Kraków była największą niespodzianką piątkowego spotkania. Kontuzjowany jest Richard Guzmics, a w środku obrony mógł zagrać np. Dariusz Dudka. Trener Kazimierz Moskal zdecydował się na inny wariant i od pierwszych minut po boisku biegał niedoświadczony defensor.

Początek meczu pewnie będzie chciał jak najszybciej wymazać z pamięci. Pierwszy poważny błąd popełnił już w 4. minucie. Chwilę potem bramkę zdobył Donald Guerrier, a Głowacki zamiast cieszyć się z niej z kolegami, poświęcił blisko minutę na upominanie młodszego kolegi.

Na nic się to jednak zdało, bo w 9. i 12. minucie Żemło popełniał kolejne błędy. Najpierw we własnym polu karnym został ograny jak junior, a chwilę potem fatalnie rozegrał piłkę z Alanem Urygą, a Górnik miał dobrą okazję do kontrataku.

20-letni obrońca zreflektował się w 26. minucie. Jego doskonały wślizg zażegnał groźną sytuację Górnika, w której jeden z piłkarzy gości zdecydowanie wchodził w pole karne.

Mimo kiepskiej pierwszej połowy Moskal nie zdecydował się zmienić Żemły. Tuż po rozpoczęciu drugiej części goście zdobyli bramkę, ale obrońca nie mógł jej zapobiec. Błąd popełnił Dariusz Dudka, który zostawił zbyt dużo miejsca Erikowi Grendelowi, a ten mógł uderzyć z dystansu.

W 59. minucie Żemło znów popełnił błąd. Nie upilnował wbiegającego w pole karne zawodnika Górnika, a ten uderzył głową. 10 minut później sprytnie wyłuskał piłkę i mądrze dał się sfaulować, a sędzia odgwizdał rzut wolny.

Później zachowania nie tylko Żemły, ale też Głowackiego nie może już nic usprawiedliwić. Nie zrozumieli się, a na czystą pozycję wyszedł Robert Jeż. Michał Buchalik wyśmienicie wybronił jednak sytuację sam na sam.

Z każdą kolejną minutą Żemło na boisku czuł się coraz lepiej. Co chwilę słuchał jednak rad od doświadczonego Głowackiego. Głównie dzięki kapitanowi Wisła nie straciła kolejnych bramek.

Pod koniec meczu młody obrońca mógł zostać bohaterem. W jednej z ostatnich akcji znalazł się w polu karnym Górnika, ale jego strzał był zbyt słaby i Pavels Steinbors nie miał żadnych kłopotów z jego obroną.

W statystykach Żemło nie zapisał się niczym szczególnym. Poza wspomnianym uderzeniem popełnił jedynie dwa niegroźne faule.

Kazimierz Moskal, trener Wisły: - To był dla niego ciężki mecz, szczególnie początek miał trochę nerwowy. Z każdą minutą spisywał się coraz pewniej i jestem zadowolony z jego gry. Nie mam do niego większych zastrzeżeń.



Więcej o: