Maciej Murawski: Kazimierz Moskal kładzie nacisk na szczegóły [ROZMOWA]

- Trener Franciszek Smuda stawiał na plan ogólny, Kazimierz Moskal lubi szczegóły - mówi Maciej Murawski, ekspert NC+, który daje też rady młodym zawodnikom Cracovii.


Jacek Staszak: Deniss Rakels strzelił ósmą bramkę w sezonie. To już napastnik klasy ligowej?

Maciej Murawski: To dość szerokie określenie. Ma teraz najlepszy okres, bo dotychczas niekoniecznie był kojarzony z dobrą grą, a raczej z tym, co robił poza boiskiem. Na nazwanie go gwiazdą ligi jest za wcześnie, ale teraz to kluczowy piłkarz Cracovii.

Wcześniej mówiło się o nim, że dużo walczy i jest "napastnikiem defensywnym".

- A teraz sam potrafi wypracować sytuacje. Nie ma tych okazji pięciu na mecz, a strzelił już osiem goli. Nikt nie myślał, że będzie tak grał, a jednak udowodnił, że potrafi. Bez niego Cracovia miałaby bardzo małe szanse na utrzymanie.

Z Lechią dobrze zagrał 19-letni Mateusz Wdowiak, w tym sezonie nieźle radzi sobie też Bartosz Kapustka.

- Młodsi potrzebują dużo sportowego szczęścia, żeby zrobić karierę. Muszą być gotowi, by wykorzystać pomoc, którą im się oferuje. Na razie zrobili tylko pierwszy kroczek, przed nimi większe wyzwania. Muszą potwierdzać, że mają talent. Zachwycaliśmy się Dawidem Kownackim z Lecha, a teraz zastanawiamy się, co się z nim dzieje. Trzeba mu coś powiedzieć, bo wokół niego nie jest kolorowo. Piłka nożna potrafi być bardzo brutalna - przestajesz pracować, wypadasz z gry. Trzeba mieć plan, rozwijać się. Wdowiak ma niezłą prawą nogę? To niech pracuje nad lewą, by się rozwijać.

Młodych piłkarzy wprowadza Lech Poznań, Jagiellonia. Cracovia idzie tą drogą?

- Zaczyna wpisywać się w pozytywną tendencję w naszej ekstraklasie. Widać, że ma utalentowanych piłkarzy i trener odważnie na nich stawia, choć to zawsze ryzyko. Pozytywem jest też to, że trenerzy młodzieży mają większy bodziec do pracy. Widzą, że ich treningi nie idą na marne. Może teraz prezesi bardziej to docenią i dadzą im więcej pieniędzy? To przyniesie jeszcze więcej piłkarzy i koło będzie się kręcić szybciej.

A Wisła? Zdała egzamin z Jagiellonią?

- Podobała mi się szczególnie w drugiej połowie. Trener przeprowadził dobre zmiany, bo Wilde-Donald Guerrier i Maciej Sadlok dali radę. Wcześniej krakowianie dużo improwizowali. Gdy zespół Smudy rozgrywał piłkę, to nie widać było schematów. Grali dobrze i widowiskowo, ale to bardziej wynikało z umiejętności piłkarzy, a nie pomysłów trenera. U Moskala widać więcej automatyzmów. Pozycje są bardziej określone, piłkarze mają więcej zadań.

Sami mówią, że są lepiej poukładani.

- U Smudy był plan ogólny, liczenie na doświadczenie. U Moskala jest inaczej, trener większy nacisk kładzie na szczegóły.

Jak pan ocenia Łukasza Gargułę jako cofniętego rozgrywającego?

- Świetnie rozumie się z Pawłem Brożkiem. Widać, że się przyjaźnią i rozumieją. Jego pozycja w drużynie po przyjściu Semira Stilicia zmniejszała się, a on może grać na wielu pozycjach. Lubi wymienność, bo jest dobry technicznie. Optymalnym miejscem dla Garguły jest jednak środek pola. Nigdy nie będzie tytanem odbioru, ale może to poprawić.

Nad czym Wisła musi jeszcze pracować?

- Nad stałymi fragmentami gry. Drużyny, które przeważają w meczu, mają dużo rzutów wolnych, rożnych i trzeba je wykorzystywać. Wystarczy spojrzeć na Legię, która dużo strzela po stałych fragmentach. Do tego wiślacy muszą poprawić koncentrację do końca meczu...





W piątek Wisła podejmuje Górnik Zabrze. Spotkanie zakończy się...