Sport.pl

Emmanuel Sarki największym pechowcem Wisły ostatnich dni

Dostarczał powodów do narzekań, mierzono w niego bidonem. A gdy zaczął łapać drugi oddech, zniesiono go na noszach i nie zagra w derbach.


Emmanuel Sarki w meczu z Legią Warszawa zerwał więzadło i czeka go operacja. To oznacza kilka miesięcy przerwy.

To jeden z ciekawszych zawodników ostatnich lat przy Reymonta. Niektórzy twierdzą, że gdyby nie on, to równie kontrowersyjny Wilde Donald Guerrier w Wiśle by się zanudził. A tak razem zaskakiwali wszystkich wkoło.

Sarki zadziwiał fryzurami (trener Franciszek Smuda nazywał go "czupiradłem"), stylem bycia i przede wszystkim decyzjami na boisku. Ktoś stwierdził, że byłby świetnym piłkarzem, gdyby tylko wszystko robił na odwrót. Nieraz zrugał go Paweł Brożek, ale najszybciej wyprowadzał z równowagi trenera. Zdarzyło się, że nawet w trakcie meczu szkoleniowiec podnosił bidon, jakby zamierzał w złości w niego rzucić. Mimo to trener nie rezygnował z Sarkiego, ale ten był u niego głównie rezerwowym.

Za to Kazimierz Moskal w meczu z Legią dał mu zagrać od pierwszej minuty. - Byłem zaskoczony, bo wystąpił na lewej pomocy, a to nie jego pozycja. Z Legią był jednak wyluzowany i pewny siebie. Wygrał wiele pojedynków szybkościowych, czyli wykorzystał największy atut. Nie miał też wielu strat, do tego wracał się i odbierał piłki. Jego gra rzucała się w oczy i widać, że czuł się lepiej - ocenia Marek Motyka, były zawodnik Wisły.

Sarki spisywał się bardzo dobrze, ale do 60. minuty. Wtedy zapędził się za jednym z rywali aż na wysokość pola karnego Legii i nagle upadł. Przez kilkadziesiąt sekund nikt nie przerwał gry, a Sarki przy linii zwijał się z bólu. W końcu zajęli się nim lekarze Wisły. - Kontuzji nabawił się przypadkowo, bo naskoczył i nieszczęśliwie uciekło mu kolano. Na pewno czuł ogromny ból - uważa Motyka.

Trener Moskal zaraz po meczu nie wiedział, co dokładnie stało się piłkarzowi. Zawodnik został zniesiony z obandażowanym kolanem, a w poniedziałek o kulach stawił się na badaniach. Te jednak nie przyniosły rozstrzygnięcia, więc by dowiedzieć się więcej, Sarki we wtorek przeszedł badania rezonansem magnetycznym. Na razie pewne jest jedno - w sobotnich derbach na pewno nie zagra.

W tej sytuacji trener Moskal znów będzie musiał zamieszać składem. - Nowy szkoleniowiec to nowe rozdanie. Nie tylko Sarki, ale wielu zawodników będzie chciało pokazać wartość. Mówi się, że ławka rezerwowych w Wiśle jest słaba, ale wcale tak nie jest. Pole manewru jest spore - uważa Motyka.

Miejsce Sarkiego może zająć np. Wilde Donald Guerrier lub Rafał Boguski, ale Moskal do drugiej linii może przesunąć też Bobana Jovicia. Słoweniec wolałby jednak zostać na boku defensywy, bo na tej pozycji zagrał bardzo dobre spotkanie. - Zobaczymy, gdzie trener wystawi mnie przeciwko Cracovii, ale chciałbym wystąpić w obronie. Tam grałem przez całą karierę - przyznaje Jović.

Więcej o: