Blaski i cienie pracy Franciszka Smudy w Wiśle Kraków

Krakowianie zawdzięczają trenerowi powrót do łask "krakowskiej piłki" i obecność wśród najlepszych polskich klubów. Mogą mu jednak zarzucać brak zaufania do młodzieży i naiwność taktyczną. Mimo piątego miejsca w tabeli i wciąż widoków na pierwszą ósemkę szkoleniowiec w poniedziałek został zwolniony z klubu.
Facebook? » | A może Twitter? »


O tym, że po Euro 2012 Smuda wyląduje w Wiśle, mówiło się jeszcze przed turniejem. Zażyła znajomość z Bogusławem Cupiałem była wystarczającym argumentem. - Tak, ale jak w Krakowie zatrudniono Michała Probierza, to Franek nagle zaczął się pojawiać na Polonii Warszawa - stwierdził trzy lata temu w Lidze+ Extra Zbigniew Boniek. - Niech sprawi nam niespodziankę i da dobre mistrzostwa - dodał.

Polska szybko odpadła z mistrzostw. Smuda w końcu trafił do Wisły, ale nie bezpośrednio. Po drodze z Warszawy do Krakowa zahaczył o niemiecką Ratyzbonę. Na początku 2013 roku został trenerem drugoligowego SSV Jahn Regensburg, ale nie obronił drużyny przed spadkiem.

Zaczynają "kumać"

W lecie pojawił się już pod Wawelem. Podpisał kontrakt i zapowiedział powrót na szczyt. - Mam trzy okienka na zbudowanie zespołu - przekonywał. Później jednak zderzył się z bolesną rzeczywistością i musiał budować po kosztach. Na początku celem była pierwsza ósemka. Smuda nie chciał przedłużenia kontraktu z kapitanem Radosławem Sobolewskim, a na jego miejsce ściągnął Fabiana Burdenskiego, syna dobrego znajomego. Testował też Sorina Oproiescu, rumuńskiego studenta bez doświadczenia piłkarskiego.

Sezon 2013/14 Wisła zainaugurowała bez napastnika. W końcu po nieudanych wojażach na Reymonta wrócił Paweł Brożek. - Gdyby chodziło o pieniądze, toby mnie tu nie było - mówił snajper. Drużyna w końcu zaczęła wygrywać, wróciła też do czołówki tabeli. W 11. kolejce pokonała u siebie mistrza Polski - Legię Warszawa. - Chciałbym, żebyśmy grali tak jak kiedyś Wisła za moich czasów czy za Heńka Kasperczaka. Teraz to jest inny zespół, który dopiero te założenia taktyczne zaczyna kumać, i myślę, że mecz po meczu powinno być lepiej - mówił po spotkaniu Smuda.

Tydzień później krakowianie przegrali jednak z bydgoskim Zawiszą i okazało się, że Wisła ma za wąską kadrę jak na walkę o puchary, ale do końca rundy dzielnie walczyła o pierwszą ósemkę i skończyła sezon zasadniczy na trzecim miejscu. Smuda znowu jest gwiazdą mediów. Jeśli tylko Wisła mierzy się z w miarę silnym rywalem, to na stadionie pojawiają się dodatkowe kamery NC+ nagrywające samego trenera do programu "Liga od kuchni".

Powołani do kadry na zimowe konsultacje zostają Michał Miśkiewicz i Paweł Brożek. Najlepszy wiślak - Arkadiusz Głowacki - grzecznie odmawia trenerowi Adamowi Nawałce. Woli skupić się na grze w klubie.

Wąska kadra

W zimowym okienku transferowym Wisła pozbyła się Patryka Małeckiego, a za namową Smudy przyszedł Semir Stilić. Do Krakowa wrócił Dariusz Dudka i Wisła rosła w siłę. Smuda zapowiedział grę bez defensywnego pomocnika, futbol totalny. Wówczas zaczynały się pojawiać analizujące dylematy trenera. Jednocześnie Kazimierz Węgrzyn w "Przeglądzie Sportowym" przypomniał, że drużyny Smudy zawsze słabo radzą sobie na wiosnę. Trener lubi docisnąć piłkarzy podczas przygotowań. Pierwsze mecze w roku na to nie wskazywały - Wisła pokonała na wyjeździe Piasta (drugie wyjazdowe zwycięstwo w sezonie), a później wygrała w derbach z Cracovią. W tym meczu żółtą kartkę, kolejną w sezonie, otrzymał Łukasz Burliga. W następnym starciu zastępuje go Dudka. Trener wieszczy, że to tylko początek problemów klubu z wąską kadrą. Wisła zaczęła seryjnie przegrywać, ale w końcu awansowała do grupy mistrzowskiej.

Zmagania w polskiej elicie rozpoczęła od beznadziejnego występu w Poznaniu. Tydzień później Smuda przyszedł rozpromieniony na konferencję prasową przed następnym meczem. Zdradził, że spotkał się z Bogusławem Cupiałem i ustalili, że drużyna będzie wzmocniona. Wisła dzień później rozgromiła Pogoń Szczecin 5:0.

Przed kolejnym spotkaniem Smuda znowu przyszedł do dziennikarzy załamany. Drużynę dopadła plaga kontuzji (nie zagra żaden z podstawowych środkowych obrońców), a i sytuacja finansowa klubu nie jest najlepsza. Wiślacy przegrali 0:5 z Legią. W tym meczu na środku obrony zagrał duet Michał Czekaj - Michał Nalepa. Popełniali błąd za błędem. - Mogliby zagrać lepiej, gdyby wcześniej dostawali więcej szans - mówili krytycy, ale Smuda zbywał ten argument. Temat braku zaufania do młodych piłkarzy wracał później częściej.

Juniorzy nie dotykają piłki

Wisła skończyła sezon na piątym miejscu, ale kibice mieli się z czego cieszyć - juniorzy zdobyli mistrzostwo Polski i do tego w drugim meczu finałowym pokonali Cracovię 10:0 na stadionie rywala. - Trzeba skończyć z mówieniem, że w Wiśle nie ma młodzieży - buńczucznie zapowiedział najzdolniejszy Tomasz Zając. Smuda tego meczu na żywo nie oglądał. Większość mistrzowskiej drużyny przeszła jednak do pierwszego zespołu. - Mam dziesięciu seniorów i dziesięciu juniorów - mówił po jednym ze sparingów, gdy narzekał na wąską kadrę. Coraz częściej powołuje się na Legię, która może kupić kogo chce i wystawić dwie silne jedenastki.

Treningi prowadzone przez Smudę opierały się na gierce treningowej pierwszej drużyny (seniorów) z drugą (juniorów). Starsi grali coraz lepiej i młodym z czasem coraz trudniej było dotknąć piłki. Odczuwał to Zając, który rzadziej pojawiał się na boisku. W jedynym w tym sezonie meczu Pucharu Polski (z Lechem Poznań) Smuda wystawił całkowicie rezerwową jedenastkę. Dał szansę kilku juniorom, ale najlepiej radzili sobie obrońcy.

Tymczasem w lidze Wisła prezentowała się wspaniale. "Krakowska piłka" odmieniana była przez wszystkie przypadki, a cała Polska zachwycała się współpracą duetu Semir Stilić - Paweł Brożek. Wiślacy pojechali do Poznania i wygrali z Lechem 3:2. Na wyjeździe rozgromili też Górnika Zabrze 5:0 i Pogoń Szczecin 3:0. Cieniem rzuciła się jednak porażka z Cracovią na wyjeździe i z Legią u siebie. W tym drugim meczu krakowianie, choć pierwsi stracili bramkę po błędzie sędziego, to jednak w całym meczu byli rozegrani jak początkujący pokerzysta z wprawnym graczem. - Legia nie miała wielu sytuacji, ale jako całość zaprezentowała się znacznie lepiej i dojrzalej - mówił Krzysztof Przytuła, ekspert NC+.

Rundę jesienną Wisła zakończyła zwycięstwem 2:1 nad Ruchem Chorzów. W klubie czuć było zmiany. Niebawem oficjalnie rządy przejął Robert Gaszyński, który miał przyprowadzić do Krakowa sponsorów. Smuda znowu liczył na wzmocnienia. Dostał jednak od nowego prezesa cel - awans do fazy grupowej europejskich pucharów. Trener zapowiedział, że tym razem piłkarze będą lżej trenować. - To profesjonaliści, wiem, że sami będą przygotowani - mówił.

Na pierwszy ligowy mecz Wisła pojechała do Gdańska. Grała bezbarwnie i przegrała 0:1. Dobrze wyglądał tylko Arkadiusz Głowacki. Pytany o błędy w defensywie trener twierdził, że nie musi nic korygować. Później jego drużyna oddała trzy punkty w dwóch z trzech następnych spotkań. Po meczu z Zawiszą krakowianie byli załamani i nie widzieli wyjścia z tej sytuacji. W poniedziałek klub poinformował o zwolnieniu Smudy.

Smuda prowadził Wisłę od 11 czerwca 2013 r., był najdłużej pracującym trenerem w ekstraklasie. W tym czasie krakowianie wygrali 23 mecze, zremisowali 17, a 20 przegrali. Pod wodzą byłego selekcjonera zespół z ul. Reymonta zdobywał średnio 1,4 punktu na spotkanie. Drużyna dużo lepiej radziła sobie na swoim stadionie - 16 wygranych, sześć remisów, osiem porażek. Na wyjeździe bilans Wisły to siedem zwycięstw, 11 remisów i 12 porażek.

Niesamowity awans za kadencji Kazimierza Moskala. Pamiętacie?


Wisła zwolniła Franciszka Smudę. To dobry ruch?