Sport.pl

Maciej Sadlok: Długo będę miał do siebie pretensje

Lewy obrońca Wisły Kraków w rundzie wiosennej jest w dużo gorszej formie niż jesienią. W meczu z Pogonią Szczecin (1:1) odegrał piłkę tak fatalnie, że rywale popędzili z kontrą i wywalczyli rzut karny.


- Długo będę miał do siebie pretensje, bo takie zagrania raczej mi się nie zdarzają. Trzeba to przyjąć na klatę, bo co mi pozostaje? Chyba tylko przeprosić drużynę, kibiców i w kolejnym meczu się zrehabilitować - mówi zawodnik Wisły Kraków.

Sadlok twierdzi, że później grał lepiej, ale fatalna pomyłka z końcówki pierwszej połowy rzutuje na ocenę jego występu. - Muszę sobie z tym poradzić. Takie jest życie piłkarza - przyznaje podłamany obrońca.

Wisła nie wygrała spotkania, ale w porównaniu ze spotkaniem z Lechią w grze drużyny trenera Franciszka Smudy było widać mały progres. - Jeden punkt to za mało, więc można powiedzieć, że straciliśmy dwa. Jedynym pozytywem była nasza trochę lepsze gra niż w Gdańsku, ale to za mało... - twierdzi Sadlok.

Kolejne spotkanie wiślacy zagrają w Bełchatowie z GKS-em. - Każdy mecz jest trudny, ten teraz w Bełchatowie także taki będzie. Nigdzie nie ma punktów za darmo. Może za tydzień pójdziemy o krok do przodu i odniesiemy zwycięstwo - zakończył piłkarz klubu z ul. Reymonta.

SMUDA: EMERYTURA? PO AWANSIE DO...


Więcej o: