Sport.pl

Kamil Kosowski: Puchary? To byłby wielki sukces Wisły [ROZMOWA]

- Brak transferów może być niebezpieczny. W kadrze jest trzech piłkarzy nie do zastąpienia. Chodzi o zabezpieczającego obronę Arkadiusza Głowackiego i tych, którzy robią grę ofensywną: Semira Stilicia i Pawła Brożka - mówi Kamil Kosowski, były zawodnik Wisły, ekspert nc+.
Wisła Ekstra! Wywiady, ciekawostki, reportaże - to wszystko wyślemy Ci na pocztę »

Jacek Staszak: Robert Gaszyński, prezes Wisły, powiedział, że celem klubu jest awans do fazy grupowej europejskich pucharów. To możliwe?

Kamil Kosowski, ekspert nc+: Oczywiście. W piłce różne rzeczy się zdarzają. Wisła pokazała, że potrafi grać świetnie. Były słabsze momenty, ale w tym zamieszaniu finansowym widać, że klub osiągnął wspaniały rezultat i jest na dobrej drodze do celu.

Mimo to drużyna nie została wzmocniona. Do grania jest tylko 18 piłkarzy. To nie za mało?

- Do transferów potrzeba pieniędzy i pewnie dlatego klub nie zatrudnia. Brak transferów może być niebezpieczny. W kadrze jest trzech piłkarzy nie do zastąpienia. Chodzi o zabezpieczającego obronę Arkadiusza Głowackiego i tych, którzy robią grę ofensywną: Semira Stilicia i Pawła Brożka. Trudno by było o rezultaty, gdyby ich zabrakło. To igranie z losem, ale jeśli nie ma pieniędzy, to nic na siłę.

Klub nie chce też robić transferów, byle je zrobić?

- Wisła sonduje rynek, bo za niewielkie pieniądze można sprowadzić ciekawych chłopaków. Będzie problem z zastąpieniem Stilicia, który pewnie chce odejść z klubu. Nie wiem, jakie są plany. Czy rzeczywiście Bogusław Cupiał chce, by Wisła wróciła na swoje miejsce, czyli na górę tabeli. Czasy się zmieniają. Pamiętam, że mistrzostwo prezesa nigdy nie zadowalało. To miała być norma. Teraz awans do kwalifikacji Ligi Europy będzie sukcesem.

Przed Stiliciem pół roku na pożegnanie z Krakowem. To będzie dla niego motywacja czy może jednak zdarzy mu się odpuszczać?

- Nie wyobrażam sobie tego. To profesjonalista i będzie grał na sto procent. Walczy o dobrą umowę, czy to z Wisłą, czy innym klubem. Niejednokrotnie zdarzało się, że właściciel chciał spełnić marzenie o Lidze Mistrzów i wzmocnił zespół. Może teraz też tak będzie.

Podpisanie kontraktu ze Stiliciem to będzie sygnał, że w klubie jest lepiej?

- Przede wszystkim cieszyłbym się, że będzie dobry zawodnik w środku pola. Takich piłkarzy jest mało. Trzeba go otoczyć z tyłu, po bokach. Musi mieć też kogo uruchomić podaniem. Paweł Brożek nie jest pierwszej młodości, przyda się w ataku świeża krew. Nawet Stiliciowi potrzebny jest konkurent. Legia, Lech, Lechia mają kłopoty bogactwa. W Wiśle, jak mówi trener, jest 14-15 piłkarzy. A mimo to drużyna jest wysoko w tabeli. Oni naprawdę grają ponad stan. Tylko nie wiem, ile to będzie trwało.

Wisła osiąga najlepsze wyniki, jeśli wziąć pod uwagę skład?

- Ma dużo jakości, ale są zespoły, które mają perspektywicznych piłkarzy. Może być tak, że młodzi w Lechii zagrają świetnie. Gdy Wisła nas ściągnęła, to po roku wprowadzenia do drużyny zaczęliśmy się spłacać. Ktoś w nas inwestował i w nas wierzył. Teraz bardzo dobrze gra Jagiellonia. Widać, że Michał Probierz znalazł swoje miejsce. Ma młokosów, którzy sobie radzą. Jeśli kogoś oprócz Wisły chwalić, to właśnie białostoczan. Lech i Legia to marki z potężnymi budżetami jak na ekstraklasę.

W tym okienku Wisła wypożyczała juniorów. To dobry pomysł?

- Jeżeli nie mają szans na grę w pierwszym składzie, a nikt z ekstraklasy się nie zgłosił, to oczywiście. W I lidze powinni złapać rytm meczowy, zagrać kilkanaście spotkań. Wtedy będzie można ich oceniać, czy to materiał na pierwszą drużynę.

Mistrzostwo Polski juniorów zaciemniło obraz ich umiejętności?

- To przykre, że wygrali w fantastycznym stylu, a żadnego nie widzimy w pierwszej drużynie, a nawet w ekstraklasie. Nie wiem, czy trener Smuda ma czas i miejsce, by wprowadzać młodego chłopaka. W Legii trener Henning Berg to robi, a potem młodzi wyjeżdżają za duże pieniądze. Klub ma komfort, że może tak robić. W Wiśle tego nie ma.

Trener Smuda na treningach nacisk kładzie na pierwszą drużynę. Gdy w gierkach ta traci piłkę, gra toczy się od nowa. To nie blokuje rozwoju juniorów?

- To są metody szkoleniowca. Zawsze można je krytykować, ale mówiliśmy, że drużyna gra ponad stan. Dlatego pojawia się pytanie: czy ktokolwiek chciałby to zamienić na dziesiąte miejsce w lidze z juniorami? Kibice są wymagający, przyzwyczajeni do sukcesów. Albo więc wychowujemy, by zarobić, albo gramy o najwyższe cele. Są kluby, które zajmują się sprzedażą młodych piłkarzy, ale to małe organizacje. Mam nadzieję, że Wisła taką nigdy nie będzie.

SMUDA: EMERYTURA? PO AWANSIE DO...


Z Lechią Gdańsk Wisła...
Więcej o: