Michał Miśkiewicz wrócił do Wisły Kraków. "Dałem sobie miesiąc"

- Będę robił wszystko, aby dać trenerowi powód do tego, żeby miał dylemat, na którego z nas postawić - mówi nowy bramkarz krakowskiego zespołu.
Facebook? » | A może Twitter? »


Miśkiewicz podpisał kontrakt na pół roku z opcją przedłużenia na dwa lata. - To dobra wiadomość nie tylko dla Michała, ale także dla klubu. Każdy z obecnych bramkarzy - Michał Buchalik i Gerard Bieszczad - może zyskać, bo wszyscy są na etapie uczenia się - powitał nowego bramkarza prezes Wisły Robert Gaszyński.

Po chwili obaj podpisali umowę.

Miśkiewicz: - Wstępnie z trenerem dałem sobie miesiąc przygotowań na treningi z drużyną. Nie chcę od razu obciążać organizmu. Jak to wszystko pójdzie, będziemy monitorować na bieżąco. Niektóre rzeczy trzeba robić z głową. Nie mam już problemów z plecami. Czuję się jak nowo narodzony.

Bramkarz zdaje sobie sprawę, że nikt nie zapewni mu miejsca w drużynie. - Będę robił wszystko, aby dać trenerowi powód do tego, żeby miał dylemat, na którego z nas postawić - mówił.

Przez ostatnie pół roku Miśkiewicz był bez klubu, do tego leczył kontuzję kręgosłupa. Mógł grać w Wiśle, ale nie chciał się zgodzić na warunki przedstawione mu przez ówczesnego prezesa Jacka Bednarza. Z czasem okazało się, że mocno się przeliczył. - Oczywiście, że mogłem być mądrzejszy, ostrożniejszy. Nie życzę nikomu, żeby coś takiego go spotkało. To coś strasznego w moim fachu - zakończył Miśkiewicz.

DZIEWCZYNY Z JAJEM. POZNAJCIE ZAWODNICZKI JUVENII