Kibole zażądali od nowego prezesa Wisły wyrzucenia rzecznika prasowego. Bo popierał Jacka Bednarza

Ponad półtorej godziny trwało spotkanie prezesa Wisły Roberta Gaszyńskiego z kibicami. Wśród nich byli kibole, którzy zażądali zwolnienia rzecznika Maksa Michalczaka. Atakowane były również media.
Spotkanie można byłoby uznać za udane, gdyby nie jego początek i koniec. Ok. 200 osób, które przyszły na stadion przy ul. Reymonta, powitało nowego prezesa oklaskami. - To wam należą się brawa, bo przyszliście - powiedział na wstępie Gaszyński.

Potem przez kilka minut opowiadał o tym, co zamierza robić, by wyprowadzić klub na prostą. Podkreślał, jak ważni dla Wisły są kibice. Nadszedł czas pytań i zrobiło się nerwowo. Kibole zaczęli pytać Gaszyńskiego, co w Wiśle jeszcze robi stojący obok niego rzecznik. Obrażali Michalczaka i zażądali, by zrezygnował z pracy w klubie. - Powinien zostać zwolniony, wiele razy obrażał kibiców - mówili.

Zapytali Gaszyńskiego, kiedy zwolni rzecznika oraz inne osoby, które są w klubie, a popierały Jacka Bednarza (prezes Wisły zwolniony w sierpniu; był w konflikcie z kibolami, którzy ogłosili bojkot). Na twarzy nowego prezesa pojawiło się zakłopotanie. - Maks Michalczak jest w pracy, nie zamierzam go zwalniać - odparł.

Wtedy grupka 20-25 kiboli rzuciła: "No to nie mamy o czym rozmawiać" i demonstracyjnie opuściła pawilon multimedialny, w którym odbywało się spotkanie. Gaszyński zapowiedział, że będzie rozmawiał z każdym, ale oczekuje wzajemnego szacunku. Podkreślił, że będzie przestrzegał prawa i nie zgodzi się na jego łamanie. Poinformował, że zaprosił na spotkanie przedstawicieli Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków, które toczyło wojnę z Bednarzem. - Mam nadzieję, że przyjdą - powiedział prezes.

Pod koniec spotkania pojawił się temat "nieprzychylnych dla Wisły i jej kibiców mediów". Kilku uczestników wezwało prezesa, by nie przyznawać akredytacji dziennikarzom, którzy "obrażają klub i kibiców" oraz "piją i jedzą za pieniądze Wisły". Zaatakowane zostały Radio Kraków oraz krakowska redakcja "Gazety Wyborczej" - w szczególności Piotr Jawor. Ich zdaniem to "media ludzi Cracovii".

Co na to Gaszyński? - W mediach czasem pojawiają się nieprzychylne informacje, można kogoś nie lubić, ale to nie znaczy, że mamy mu odbierać akredytację, bo to jest jego praca. Nie zapraszam przecież dziennikarzy na prywatne spotkania. Będziemy przyglądać się pracy mediów. Mamy prawo prosić redakcje, by wyznaczyły do reprezentowania ich na Wiśle przez inne osoby - stwierdził prezes.

Przez większość czasu spotkanie przebiegało w spokojnej atmosferze. Pojawiło się wielu młodych kibiców, ale też 85-letni pan. Padały pytania na różne tematy - od transferów po sprawy cateringu. Prezes cierpliwie odpowiadał i notował ich spostrzeżenia.

Gaszyński zapowiedział, że kolejne spotkanie planuje po zakończeniu rundy zasadniczej.