Wisła Kraków. Rydwany nękają Łukasza Gargułę

Rok temu był lokomotywą Wisły, dziś coraz częściej ogląda mecze z ławki. - Nie można go skreślać, ale wiek trudno oszukać - mówi Andrzej Zamilski, ekspert stacji NC+
Facebook? » | A może Twitter? »


"W klasyfikacji kanadyjskiej lepszy jest tylko jeden zawodnik w ekstraklasie. Garguła w tym sezonie pomógł Wiśle bardziej niż przez ostatnie cztery lata" - tak pisaliśmy o pomocniku rok temu. Ale dziś w jego kontekście przeważają słowa: "ławka rezerwowych" czy "spadek formy". - To jednak wcale nie znaczy, że nie będzie dla drużyny przydatny - podkreśla Zamilski.

Wzloty i upadki

Przygoda Garguły z Wisłą to historia wielu problemów, które miały skończyć się szczęśliwie. Zerwane więzadła krzyżowe, igła w kolanie po operacji, długa rehabilitacja i jeszcze dłuższe dochodzenie do formy. Później było już lepiej, bo przyszedł trener Franciszek Smuda, a z nim świetna jesień Garguły. Teraz jednak 33-letni pomocnik jest w odwrocie.

Gdyby występy Garguły sprowadzić tylko do liczb, to dyskusje o regresie nie trwałyby długo. Po 13 kolejkach poprzedniego sezonu miał pięć bramek i trzy asysty, w obecnym odpowiednio dwie i jedną. - Na takie okazje zapamiętałem sobie określenie, które delikatnie opisuje takie sprawy. "Skrzydlaty czasu rydwan lekko ją potrącił", i dotyczy to również piłkarzy. Niestety, wiek trudno oszukać. Jedni starzeją się szybciej, inni wolniej. Obrońca czy napastnik mogą nadrabiać doświadczeniem i ustawianiem się, ale w przypadku pomocnika sprawa jest trudniejsza - uważa Zamilski.

Garguła ostatnie pełne spotkanie zagrał dwa miesiące temu (z GKS-em Bełchatów), później cztery razy był zmieniany, a dwukrotnie wchodził z ławki. Szansę w podstawowym składzie dostał w piątek z Podbeskidziem, ale Smuda zrezygnował z niego w przerwie. - Czy nie wykorzystał szansy? Nie analizowałem tego, ale zależało mi na zawodnikach, którzy włożą trochę więcej serca oraz będą bardziej agresywni i waleczni - tłumaczył szkoleniowiec, który w miejsce Garguły wprowadził Emmanuela Sarkiego. Nigeryjczyk m.in. wywalczył rzut karny, a krakowianie wygrali 3:2.

Dla Garguły droga do składu będzie coraz bardziej wyboista nie tylko na skutek słabszej formy, ale też zmiany taktyki. Na początku sezonu Wisła atakowała głównie środkiem, ale rywale rozgryźli ten pomysł. Choć trener Smuda nie jest zwolennikiem gry bokami (zdarzało się, że w składzie nie wystawiał ani jednego skrzydłowego), to ostatnio nie ma wyboru i częściej sięga po Wilde Donalda Guerriera i Sarkiego. Obaj nie mają u szkoleniowca wysokich notowań, ale i tak na razie dostają więcej szans niż Garguła.

Szukanie kozłów ofiarnych

Wzloty i upadki pomocnika nie mogą już dziwić, bo kilka razy był w podobnej sytuacji. Wczoraj minęło dokładnie pięć lat, odkąd zadebiutował w Wiśle, i tylko z ostatniego sezonu może być w pełni zadowolony. Często stawał się także kozłem ofiarnym, mimo że fatalnie grała cała drużyna. Gdy Wisła miały problemy nawet ze słabeuszami, to trybuny skandowały "wyższy kontrakt dla Garguły". Część kibiców za symbol braku zaangażowania uznawała też fakt, że pomocnik podczas gry... żuje gumę.

Mimo to u Smudy zaczął spisywać się na tyle dobrze, że przez dziennikarzy był nawet zagadywany o reprezentację Polski. - Teraz też nie można go skreślać, ale łatwo mu nie będzie. W tym wieku trzeba umiejętnie gospodarować siłami, bo kryzysy formy na pewno będą go nękały - podkreśla Zamilski.

PIĘKNE CHEERLEADERKI W KRAKÓW ARENIE!


Kto wygra w Kielcach?