Sport.pl

Co z krakowskimi kibolami? "Zbigniew Boniek mógłby podjąć się roli mediatora"

Wisła poszła na wojnę z kibolami i powoli się wycofuje. Cracovia stawiała na milczenie. - Brakuje głosów właścicieli klubów - przekonuje Ryszard Niemiec, prezes Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.
W sobotnim meczu Cracovii na boisku wybuchła petarda i ogłuszyła piłkarza Legii. Na podstawie monitoringu we wtorek policja zatrzymała dwóch kiboli, a działacze nałożyli na nich dwuletnie zakazy stadionowe. Wczoraj sprawą zajęła się Komisja Ligi, ale nie nałożyła żadnej kary. Nie wiadomo, co zrobi wojewoda Jerzy Miller.

Tymczasem stadion Wisły w poniedziałek świecił pustkami. To efekt wojny z kibolami. Nie chodzą na mecze, bo domagają się dymisji prezesa Jacka Bednarza.

Rozmowa z Ryszardem Niemcem, prezesem Małopolskiego Związku Piłki Nożnej

Jarosław K. Kowal: Na Twitterze napisał pan: "Prezes Cracovii długo unikał pójścia na wojnę z kibolami". To dobra droga?

Ryszard Niemiec: Są dwa podejścia. Model prof. Janusza Filipiaka [właściciel Cracovii - przyp. red.] zakłada, że należy robić wszystko, by nieinwazyjnymi metodami dotrzeć do kibiców. Apogeum było otworzenie drzwi do zarządu przedstawicielowi kibiców [był nim do marca 2013 r. Radomir Szaraniec, jako wiceprezes Cracovii - przyp. red.]. Z kolei model prezesa Jacka Bednarza opiera się na dystansie między klubem a kibicami i mnożeniu zakazów stadionowych.

Mamy więc dwa podejścia, ale wybór jest jak między Scyllą a Charybdą. Z jednej strony jest aspekt ekonomiczny, bo budżety klubów są ściśle związane z frekwencją na trybunach. Przecież miasto nie po to budowało 35- i 15-tysięczne stadiony, by świeciły pustkami. Z drugiej strony są inne wartości: kultura kibicowania, szacunek dla przeciwnika. Trzeba by tu Salomona, by przesądził, w którą stronę iść.

Panu co podpowiada rozsądek?

- Gdybym był wieszczem i patrzył dalej niż moje organy zmysłu, na pewno bym odpowiedział. Na pewno dialog z kibicami powinien trwać bez względu na antagonizmy. Może dobrze się stało, że Tadeusz Czerwiński próbuje przełamać obstrukcję kibiców [to honorowy prezes stowarzyszenia kibiców powołany na wiceprezesa Wisły ds. komunikacji społecznej, by zażegnać konflikt z kibolami - przyp. red.]. Oświadcza, że na ustępstwa od pryncypiów nie pójdzie.

Z drugiej strony przykład Legii optymizmem nie napawa. Warszawski klub, podejmując próbę ucywilizowania "żylety" [sektor najbardziej zagorzałych kibiców - przyp. red.], miał dużo większe zaplecze finansowe niż Wisła, a jednak nie udało się. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Tymczasem w Krakowie słychać, że przed sezonom pod kasami pojawiło się "komando", które w strefie kibica przeszkadzało w kupowaniu karnetów. Jeśli tak było, to o czym my w ogóle rozmawiamy?

Pana zdaniem zgoda na dialog z takimi ludźmi nie będzie przyznaniem się do błędu, okazaniem bezradności?

- Dialog między wschodem a zachodem był prowadzony nawet podczas gorącej wojny w Korei i Wietnamie. Zachowując proporcje, nie rezygnowałbym z rozmów, ale nie stawiał warunków brzegowych, poza które nie można wystawić palca. Trzeba usiąść do stołu w wierze kompromisu. Zawsze jest możliwość zrobienia kroku wstecz.

Co jeśli wiceprezes Czerwiński nie rozwiąże węzła gordyjskiego? Rozmawiałem ze Zbigniewem Bońkiem [prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej - przyp. red.], który mógłby podjąć się roli mediatora w sporze między klubem a kibolami. Dostałem obietnicę, że wrócimy do tematu, jak tylko prezes wróci z urlopu. Wstępnie zgodził się, by pro bono publico zająć się sprawą.

Nie ma pan jednak wrażenia, że w sporze z kibolami brakuje głosu właścicieli klubów?

- Mam. Już na spotkaniu z wojewodą mówiłem, że brakuje zarówno głosu pana Bogusława Cupiała, jak i pana Janusza Filipiaka. Tego typu wypowiedź mogłaby mieć wagę dekalogu.

Okazja była. Prof. Filipiak mógłby np. stanowczo potępić rzucenie petardy hukowej podczas niedawnego meczu Cracovii z Legią.

- Wierzę w to, że pan Filipiak doskonale rozumie, co mogłoby się stać, gdyby petarda trafiła w Helio Pinto [wybuchła tuż obok portugalskiego piłkarza Legii - przyp. red.]. Chłopak mógłby pożegnać się ze słuchem, wzrokiem, a może nawet życiem. Tak samo wierzę, że pan Cupiał jest w stanie wyobrazić sobie, co by się działo, gdyby raca wystrzelona w stronę stadionu trafiła w człowieka.

Dwaj kibole Cracovii, którzy rzucili petardę, dostali zakazy stadionowe. Wystarczy?

- Policja zrobiła swoje i jej decyzja stawia kropkę nad "i". Czy Cracovia mogła zrobić coś jeszcze? Profesjonalne kluby w pierwszym rzędzie będą stawiać problemy natury komercyjnej nad problemami wychowawczymi.

Zatem komercja wygra z kulturą?

- Nie chciałbym w to uwierzyć.

Więcej o:
Najczęściej czytane
Komentarze (17)
Co z krakowskimi kibolami? "Zbigniew Boniek mógłby podjąć się roli mediatora"
Zaloguj się
  • bonaventurajankanty

    Oceniono 81 razy 53

    Stawianie w jednym rzędzie "problemów" Cracovii i Wisły z kibicami, jest tyleż niedorzeczne, co idiotyczne i zwyczajnie nieporównywalne. W Cracovii nie ma żadnego bojkotu, podjazdów na prezesa, bojówek pod kasami itp. Co do incydentu podczas meczu z Legią i reakcji zarządu Cracovii to nie wiem czego R.Niemiec sobie jeszcze życzy, ale Cracovia zrobiła wszytko wzorcowo: a) doskonale działający monitoring wychwycił winowajców b) dostali maksymalne przewidziane prawem zakazy stadionowe od klubu (2 lata) c) zapis monitoringu i dane winowajców zostały przekazane policji d) Zarząd w oświadczeniu ostro potępił wybryk. Wybryk, warto podkreślić 2 osób, nie rzeszy kibiców. Tymczasem Niemiec twierdzi, że policja zrobiła swoje a Cracovia się kryguje. Zwyczajnie nieprawda.

  • oszuwar

    Oceniono 33 razy 23

    A kto to jest Ryszard Niemiec? Ten nieudacznik który nie potrafi zorganizowany rozgrywek PP w terminie na szczeblu małopolskim? Ten który rozdaje miejsca kolesiom w najwyższych szczeblach lig juniorskich - patrz progres. Jak to mawiał klasyk; systemy się zmieniają ale przy korycie zawsze są te same osoby, takie jak nieudacznik Niemiec.

  • alternickpasy

    Oceniono 38 razy 20

    No tak Boniek to rzeczywiście autorytet...
    Powtórzę nieco słowa kolegi, bo to co wygaduje Niemiec, to rzeczywiście zgroza.
    Cracovia potępiła ten występek. Stowarzyszenie kibiców TC potępiło ten występek. Dostali dwuletnie zakazy, czyli takie na jakie zezwala ustawa o imprezach masowych. Klub zrobił wszystko na co zezwalało prawo! Mieli nałożyć dożywotnie zakazy dla nich, rodzin, znajomych i najlepiej wszystkich z całego sektora? W każdym razie każda inna kara byłaby niezgodna z prawem. Żąda Pan aby klub nie stosował się do obowiązującego prawa w tym kraju?!

  • hockib

    Oceniono 21 razy 15

    Panie Niemiec - dwu letni zakaz stadionowy to maksymalna kara jaka klub mógł nałożyć na tych bezmózgowców. Proszę trochę poczytać zanim zacznie Pan udzielać wywiadów i krytykować klub.

  • filipts123

    Oceniono 14 razy 8

    "Tymczasem stadion Wisły w poniedziałek świecił pustkami. To efekt wojny z kibolami" Na meczu w poniedziałek było około 5tyś widzów , przed konfliktem na mecze chodziło około 15 tyś czyli wychodzi ze Wisła ma ok 10tyś KIBOLI ?? Interesujące...

  • wolny301

    Oceniono 3 razy 3

    Ale ten pan to bardzo dużo rzeczy naobiecywał ,o racach również .I co ???? I jajco !!! Obiecanki cacanki .

  • paranoja999

    Oceniono 5 razy 3

    Na mecze chcą przychodzić nie tylko kibole, ale nie jest ich dużo (marny poziom futbolu i mecze, które od lat są pretekstem do wojen kibolskich) a ci co by przyszli są zastraszani. Skoro państwo i kluby nie chcą wymiany kiboli na kibiców niech sobie układają z nimi kompromisy. Koniec jest bliski.

  • iso_1

    Oceniono 7 razy 3

    srał pies z tą waszą piłką kopaną
    polska piłka to dno i tylko idiota może się nią fascynować
    kilka lat temu przerzuciłem się na żużel i jestem szczęśliwy
    czego i wam życzę

  • kermit.dolomit

    Oceniono 24 razy 2

    Jakie rozmowy jakie negocjacje klubów z bandytami ? Wystarczy po prostu zwalczać ogień ogniem czyli pała gaz i wąskie drzwi na co bardziej agresywny element Wszystkie służby powinny jechać brutalnie i bezkompromisowo po bandziorach i to tak żeby nawet bali się otworzyć ryja Do tego dożywotnie zakazy stadionowe wysokie kary finansowe idące w dziesiątki tysięcy na łeb a jak kmiot jeden z drugim nie zapłaci to na trzy lata do pierdla a po wyjściu jeszcze komornik i sprawa załatwiona

    A że bydło się obraziło i nie przychodzi na stadion to tylko się cieszyć może ludzie przyjdą

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX