Prezes Jacek Bednarz... w kaloszach i z myjką ciśnieniową

Prezes Wisły Kraków Jacek Bednarz postanowił osobiście usunąć wulgarne napisy, jaki wandale namalowali w ubiegłym tygodniu przy stadionie im. Henryka Reymana. W kaloszach, kasku i z myjką ciśnieniową zajął się czyszczeniem elewacji.
Wisła Ekstra! Wywiady, ciekawostki, reportaże - to wszystko wyślemy Ci na pocztę »

"Razem z wyspecjalizowaną ekipą, oddelegowaną do prac przy R22, na parkingu VIP obecny był prezes Wisły Kraków - Jacek Bednarz, adresat wulgarnych haseł. Ubrany w specjalny kombinezon, wziął czynny udział w oczyszczeniu muru pokrytego czerwonym sprayem" - czytamy na oficjalnej stronie krakowskiego klubu.

Dla przypomnienia. "Cała Wisła krzyczy razem: precz z Bednarzem" - m.in. taki napis pojawił się w ubiegłym tygodniu na płocie w bazie treningowej w Myślenicach. Podobny wandale namalowali w okolicach stadionu przy ul. Reymonta.

Dostało się nie tylko prezesowi Jackowi Bednarzowi, ale także trenerowi Franciszkowi Smudzie. Podobne hasła kibole Wisły skandowali podczas meczów kontrolnych drużyny z ul. Reymonta. Można więc przypuszczać, że wandalami są niezadowoleni kibole, którzy od pół roku bojkotują mecze Wisły i domagają się odejścia prezesa oraz trenera.

Wciąż nie znaleziono sprawców zdarzenia z ubiegłego tygodnia. Sam prezes nie przejmuje się zbytnio napisami, które uderzyły w niego bezpośrednio. - Mam w d***e to, co jest napisane na murach miasta. Ja się nigdzie nie wybieram. SKWK propaguje treści rasistowskie i ksenofobiczne. Nie będziemy z nimi prowadzili żadnego dialogu - skomentował sprawę Bednarz kilka dni temu.

Więcej zdjęć TUTAJ

Który z krakowskich zespołów będzie wyżej w tabeli po rundzie jesiennej?