Cracovia gra z Wisłą o MP juniorów. "A inni trenerzy młodzieży dostają po 350 zł"

We środę o godz. 16 Cracovia podejmuje Wisłę w meczu o mistrzostwo Polski juniorów starszych. Czy to oznacza, że Kraków jest idealnym miejscem dla utalentowanej młodzieży?
- Gdybyśmy mieli mówić o problemach związanych ze szkoleniem młodzieży, toby nam dnia nie starczyło. Trudności jest naprawdę dużo. Niby mamy orliki, ale niewiele się na nich dzieje. Do tego kluby najzwyczajniej w świecie mają fatalną bazę szkoleniową - rozkłada ręce Lucjan Franczak, przewodniczący wydziału szkolenia Małopolskiego Związku Piłki Nożnej.

Trener pracuje na spłacenie kredytu

Podstawowy problem? Oczywiście brak pieniędzy. Według badań przeprowadzonych przez MZPN średnia pensja szkoleniowca grup młodzieżowych wynosiła w naszym regionie... 350 zł miesięcznie. Trenerzy, by się utrzymać, często pracują w kilku klubach jednocześnie i w efekcie nie mogą się skupić na żadnym. W tych warunkach o profesjonalnym szkoleniu nie ma mowy.

Jeśli jednak tylko o pieniądze by chodziło, juniorzy Wisły i Cracovii powinni ponosić klęski z rówieśnikami z Lubina, Poznania i przede wszystkim Warszawy. Tam kluby mogą pochwalić się prężnie funkcjonującymi akademiami. - Ich budżety to około miliona euro. A u nas? Lepiej nie mówić, nie ma się nawet co porównywać. Inni mogą np. zakwaterować najzdolniejszą młodzież z regionu w internatach, a nas na to nie stać. W ten sposób trudniej odciągnąć chłopaków od komputerów czy telewizji - opowiada Dariusz Marzec, trener juniorów starszych Wisły.

W Legii już myślą o nowinkach technicznych, m.in. chcą wprowadzić testy genetyczne dla kilkunastoletnich zawodników. Lech młodzieży udostępnia kompleks we Wronkach, gdzie jest wszystko, czego profesjonalny piłkarz potrzebuje (m.in. podgrzewana murawa). W Zagłębiu duże pieniądze zainwestował KGHM Polska Miedź. Do 2015 r. ma tam powstać siedem boisk z różnymi nawierzchniami, a obok nich stanie internat.

W Małopolsce o takich warunkach można tylko pomarzyć. Nie ma ani takiego sponsora, ani odpowiedniej bazy. W Krakowie zamiast w akademii z prawdziwego zdarzenia zdolna młodzież trenuje m.in. w Szkole Mistrzostwa Sportowego przy ul. Szablowskiego (są tam klasy zarówno Cracovii, jak i Wisły).

Przy ul. Wielickiej, gdzie bazę ma Cracovia, powstaje nowe boisko z naturalną trawą, ale to kropla w morzu potrzeb. Tym bardziej że pierwszeństwo mają tam pierwsza drużyna i rezerwy. - Zajęcia w SMS-ie pomagają, ale w dalszym ciągu brak szkoleniowców to nasz największy problem. Do tego np. juniorzy Pogoni Szczecin, których pokonaliśmy w półfinale, mają do dyspozycji pięć boisk z naturalną trawą. Tego też nam brakuje - przyznaje Paweł Zegarek, trener juniorów starszych Cracovii.

Z kolei w Wiśle zawodnicy mają do dyspozycji byłe boisko treningowe pierwszej drużyny (seniorzy wyprowadzili się do Myślenic), boisko lekkoatletyczne z nierówną murawą oraz obiekty Towarzystwa Sportowego Wisła. To właśnie ten klub (a nie Wisła SA) od tego roku prowadzi grupy młodzieżowe. - Sporo udało się zrobić mimo niewielkich możliwości finansowych. Ale potrzebna jest ciągłość szkolenia i przede wszystkim pieniądze - zaznacza trener Marzec.

Przewodniczący Franczak: - W naszym województwie bieda jest duża i tylko dzięki poświęceniu trenerów małopolska młodzież odnosi sukcesy. Prowadzimy właściwą selekcję w terenie, mimo że zarobki są dramatyczne. Rozmawiam z trenerem, a on mówi, że w jednym klubie dostaje 700 zł, które przeznacza na spłacenie kredytu, a w innym np. 800 zł, które wydaje na utrzymanie rodziny. Że tacy ludzie dają sobie radę, to ewenement.

Wbrew problemom krakowskie drużyny awansowały do finału Centralnej Ligi Juniorów i w nagrodę grają na tych samych boiskach co seniorzy. W pierwszym meczu na stadionie przy ul. Reymonta wygrała Wisła, ale tylko 2:1. Dziś rewanż przy ul. Kałuży. Początek o godz. 16. Bilety kosztują 10 zł (można je dostać w punktach obsługi kibica przed stadionem), a dochód zostanie przekazany na szkolenie grup młodzieżowych.

Wspomnienie drużyny sprzed półtorej dekady

Kraków na mistrzostwo Polski juniorów starszych czeka od 2000 r. Wówczas triumfowała Wisła, a przy Reymonta do dziś wspominają zawodników, którzy wówczas podnosili puchar.

Byli wśród nich gracze, którzy do dziś występują w ekstraklasie (m.in. Paweł i Piotr Brożkowie, Kamil Kuzera, Paweł Strąk). - A teraz w Wiśle nie mam dwóch czy trzech, ale kilku chłopaków, którzy na poważnie mogą pokazać się w ekstraklasie - zapewnia trener Marzec.

Trener Zegarek: - Przejście do piłki seniorskiej to zawsze ogromny przeskok, ale u mnie też jest kilku zawodników, którzy przy odpowiednim prowadzeniu powinni trafić do ekstraklasy.